samedi 27 août 2011

Bienvuenue !

Plaża w Le Bois Plage en Ré, 29.06.2011.
Jako że jestem we Francji to witam się po francusku. Mieszkam tu już w sumie 2 miesiące (został mi jeszcze miesiąc) i obserwuję sobie życie, zwyczaje, Francuzów. Ten pobyt bardzo dużo mnie uczy, nie tylko pod względem językowym, ale również kulturowym i...nie wiem jak to nazwać... Nabieram dużo nowych zwyczajów (dobrych i złych) i uczę się wytrwałości, co przydaje mi się nie tylko w pracy, ale również w starciach z moimi współlokatorkami (ale o nich później). Tak więc zdecydowałam się założyć tego bloga, żeby opisać i upamiętnić trochę to moje życie na obczyźnie oraz poopowiadać Wam o różnych sprawach, które w Polsce wydałyby się dziwne jak np. zamykanie sklepów w środku dnia. To będzie coś w rodzaju fotobloga, ponieważ robię mnóstwo zdjęć, a niektórych rzeczy nie da się opowiedzieć bez pokazania zdjęcia.

Plaża w Le Bois Plage en Ré, 23.08.2011

Mieszkam obecnie w Le Bois Plage. Jest to małe miasteczko, potocznie zadupie, na Ile de Ré, gdzie Ile znaczy "wyspa", czyli jestem na wyspie Ré. Wyspa ta jest położona na oceanie Atlantyckim i jest połączona z lądem za pomocą mostu (Pont de Ré), który liczy sobie 2,9km i jest najdłuższym mostem we Francji. Wydaje mi się, że jest również najdroższym mostem - wjazd od strony La Rochelle kosztuje 17 euro. Na wyspie znajduje się kilka miasteczek, wszystkie są położone nad oceanem. Najpopularniejszym i najstarszym miastem jest Saint Martin (na północy). Znajduje się tam piękny port, stare fosy, ruiny, fortyfikacje czy co to tam jest i... więzienie z widokiem na ocean. Aż wstyd przyznać, że w St Martin byłam kilkakrotnie tylko przejazdem, ale jeśli pogoda na to pozwoli to jutro wybiorę się tam na rowerze. Jeśli chodzi o inne miasteczka to La Flotte (zaraz obok St Martin) słynie również z portu, Ars-en-Ré ma swoje uprawy ostryg i soli morskiej, Saint Clement des Balaines słynie z latarni morskiej, a Le Bois Plage z pięknych plaż. Są jeszcze inne miasteczka jak St Marie czy Les Portes, ale nie ma tam nic ciekawego.
Jeśli chodzi o samo miasteczko, w którym mieszkam to nie przesadzałam wcale z tym zadupiem. Najlepszą inwestycją tutaj jest rower albo samochód. Dlaczego? A na przykład dlatego, że do najbliższego sklepu mam kilometr! Szczęście w nieszczęściu - na przeciwko mojego domu stoi sympatyczna knajpka Cap-o-Sud. Jedzenie takie sobie, ale jest.

Plaża w Le Bois Plage en Ré, 23.08.2011.
 Tak jak napisałam w Le Bois Plage są piękne plaże (co widać na załączonych zdjęciach), jednak mają swoje minusy. Po pierwsze: potwornie tam wieje. Dwa ostatnie zdjęcia robiłam w zeszły wtorek (23.08) i chciałam obejrzeć sobie zachód słońca, ale w szortach nie szło tam wytrzymać dłużej niż godzinę. Ten minus jest też zauważalny przy opalaniu. Moja skóra akurat opala się dosyć szybko i niestety na czerwono, o czym doskonale wiedziałam, jednak kiedy któregoś dnia w końcu wyszło słońce i zdecydowałam, że pójdę na plażę i w końcu się opalę to było mi tak przyjemnie na słońcu i z lekkim wiatrem, że nie odczuwałam faktycznej temperatury przez co miałam wrażenie, że jest po prostu chłodno i nie opalam się. Potem nie mogłam spać...
A sam ocean... Hmm.... Na początku lodowaty, ale jak się człowiek oswoi z wodą... Tak szczerze to mnie trochę przeraża, ale chętnie się w nim kąpię. Minusem jest to, że miejscami dno jest kamieniste, czego można nie zauważyć podczas odpływu i po prostu się poślizgnąć dosyć boleśnie albo nadepnąć na jakąś muszelkę. Podczas odpływów (2 razy dziennie) można łowić ostrygi, małże, ślimaki i inne owoce morza, jednak jeśli ktoś chce je zjeść to tylko na własną odpowiedzialność.

Trochę więcej o miasteczku i jego zwyczajach napiszę w kolejnej notce.