jeudi 26 janvier 2012

Polonistka.

Mam taką jedną sąsiadkę... Jest emerytowaną polonistką. Przygotowywała mnie do matury kilka lat temu. Od tamtej pory od czasu do czasu chodzę do niej na herbatę i ciasteczka... Podrzucam jej książki. Czasami proszę o znalezienie mi jakiejś książki. Mimo tego, co sama przeżyła zawsze potrafi mnie podnieść na duchu. Zawsze wychodzę od niej z uśmiechem na twarzy. Była jedną z pierwszych osób, którą poinformowałam o moich planach. I jest jedną z pierwszych osób, która mnie wspiera. Od początku do końca. Tamtego dnia, kiedy nieśmiało spytałam o pana Stasia, wykrzyknęła: Wiedziałam, że nie odpuścisz!

No cóż... Ja nie odpuszczam... :)

Dziś za to powiedziała coś, co mnie bardzo wzruszyło. Zaniosłam jej moje ostatnie "dzieło", a potem przeczytałam monologi Lisy z "Małych zbrodni małżeńskich".


Masz talent! I nawet nie próbuj go zmarnować!

Gdyby tylko ta moja Pani Ola wiedziała ile to dla mnie znaczy...

lundi 9 janvier 2012

Fotorelacja - Fraulein Sally Bowles

Prezentuję Wam fotorelację z Sylwestra. Teoretycznie impreza miała być w stylu lat 20/30, a wyszło jak zwykle i tylko 2 osoby postawiły na odjechane stroje (siostra kumpla i ja). Przebrałam się za Sally Bowles z Cabaret. Na początku miała to być sukienka z piosenki Ne dites rien a maman, a w końcu wyszedł mi miszmasz. Mam nadzieję, że ten rok będzie tak szalony jak Sylwester ( ale może niekoniecznie w towarzystwie 5 Łukaszy ;)). Nie mam jeszcze wszystkich zdjęć, więc brakuje dwóch imprezowiczów. ;)


Rajstopy, które kupiłam we Francji specjalnie na Cabaret we wrześniu, zakończyły swój żywot w Sylwestra. Ale wyglądały świetnie!

A tu się bawiliśmy. Uwielbiam salon Łukasza.

Łukasz - nasz gospodarz i mój najlepszy przyjaciel, krytyk, podpora i tak dalej. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i to jest prawda.

Ola "Ty palisz?!" i Łukasz - mój Emcee. :)

Asia - siostra Łukasza. Wszystkie boa i pióra z nich należały do niej.

Voici pour vous Fraulein Sally Bowles - tzn. mnie. ;)

I w wersji portretowej.

I pozowanej. Mam jeszcze inne zdjęcie pozowane, ale nie nadaje się do umieszczenia na blogu. ;)

Ola, wachlarz i ja.

I tańczymy!

Zdjęcie znane jako: Clyde & Sally.

Powiedziałam Łukaszowi, żeby zrobił mi coś do picia wg własnego uznania. Ilość wódki w tym drinku zobaczyłam dopiero, gdy Łukasz przygotowywał mi drugiego. Rano byłam martwa.

Łukasz, Asia i Ola.
Łukasz i ja w wersji Emcee & Sally.

Grupowo.

Emcee & Sally.

Fotorelacja - Wypad do Francji

Moje Miasto w tle i ja. Paryż jest piękny nawet zimą.

Obowiązkowy punkt programu. ;)
Place du Tertre.
Widok z Pont des Arts.
Widok sprzed Sacre Coeur. Za każdym razem, gdy jestem w Paryżu muszę tam iść.

Widok na La Defense z St Germain en Laye.
Zamek w St Germain en Laye. Miejsce urodzenia Ludwika XIV.
Okładka programu. Tak, kolekcjonuję programy.

Program "Cabaret", bilet i rekwizyt z piosenki "Money".
Najlepsza pamiątka jaką udało mi się zdobyć, czyli plakat z autografami artystów.

Afisz i ja.
Garderoby. Od prawej: nie wiem kogo, Emmanuel Moire, Claire Perot, Delphine (?).

Emmanuel Moire

Joseph-Emmanuel Biscardi (Victor/dubler Emcee) i ja. Niezwykle sympatyczny i skromny człowiek.

Emmanuel Moire (Emcee) i ja. Anegdotka: na dworze było potwornie zimno, wiało i trochę padało. Czekaliśmy na Manu dobre 45 minut przez co zmokliśmy i trzęśliśmy się z zimna. Kiedy w końcu się objęliśmy do zdjęcia powiedziałam mu "Trzęsiesz się". On mi na to "Ty też".


Claire Perot (Sally Bowles) i ja. Mówią o niej, że jest niemiła. Nieprawda!

Iluminacje na Champs Elysees.

Nie mogłam sobie odmówić zdjęcia przy stoliku z Folies Bergers.