jeudi 26 janvier 2012

Polonistka.

Mam taką jedną sąsiadkę... Jest emerytowaną polonistką. Przygotowywała mnie do matury kilka lat temu. Od tamtej pory od czasu do czasu chodzę do niej na herbatę i ciasteczka... Podrzucam jej książki. Czasami proszę o znalezienie mi jakiejś książki. Mimo tego, co sama przeżyła zawsze potrafi mnie podnieść na duchu. Zawsze wychodzę od niej z uśmiechem na twarzy. Była jedną z pierwszych osób, którą poinformowałam o moich planach. I jest jedną z pierwszych osób, która mnie wspiera. Od początku do końca. Tamtego dnia, kiedy nieśmiało spytałam o pana Stasia, wykrzyknęła: Wiedziałam, że nie odpuścisz!

No cóż... Ja nie odpuszczam... :)

Dziś za to powiedziała coś, co mnie bardzo wzruszyło. Zaniosłam jej moje ostatnie "dzieło", a potem przeczytałam monologi Lisy z "Małych zbrodni małżeńskich".


Masz talent! I nawet nie próbuj go zmarnować!

Gdyby tylko ta moja Pani Ola wiedziała ile to dla mnie znaczy...