mercredi 18 avril 2012

Lakier nie do zdarcia.

Moje paznokcie, a konkretniej paznokcie palców wskazujących i środkowych, mają to do siebie, że po dwóch dniach (po trzech z utwardzaczem) lakier z nich odchodzi. Chyba, że wsadzę rękę do wody jeszcze tego samego dnia to lakier odejdzie natychmiast i żadna siła go nie zatrzyma. Nie wiem czemu tak się dzieje. Fenomen niezbadany. Paznokcie mam zdrowe i mocne.


Jakiś czas temu zaczęłam mieć absolutną obsesję na punkcie zielonych lakierów do paznokci i szukałam tego idealnego koloru. 
Właściwie zaczęło się to w Sylwestra, kiedy przebrałam się za Sally Bowles... Wtedy nie miałam jeszcze żadnego zielonego lakieru oprócz jednego zielono-niebieskiego z Sensique Oriental Dream. Będąc we Francji przegoniłam koleżankę po sklepie w poszukaniu zielonego lakieru na Sylwestra i wróciłam do Polski z brokatem z Claire's. Efekt (poniżej) nie zadowolił mnie.


Poszukiwania trwały dalej i tak zebrała mi się już całkiem fajna kolekcja (chociaż brakuje mi kilku odcieni). Żaden lakier jednak nie powalił mnie na kolana. Aż do marca. Wybrałam się do Natury w poszukiwaniu kolejnych zielonych lakierów, po nie trafionym lakierze Sensique z kolekcji Oriental Dream, który okazał się połyskującym brązem, a nie zielenią. W moje rączki przypadkiem wpadł lakier z Bell Fashion Colour nr 301. Pomyślałam: kolor fajny, ale i tak pewnie odklei się po 2 dniach. Wzięłam.

Bell Fashion Colour nr 301
Prawie dostałam zawału serca kiedy okazało się, że lakier bez utwardzacza trzyma się na moich paznokciach tydzień. TYDZIEŃ. W idealnym stanie. No prawie... Końcówki były pościerane, ale jednak się trzymał. Bez odprysków. Byłam w ciężkim szoku.

Nie zwracać uwagi na niedoskonałości.
Lakier okazał się nie do zdarcia, nie do zgryzienia i... nie do zmycia. Zużyłam rekordową ilość wacików i zmywacza żeby się go pozbyć. W dodatku zafarbował mi paznokcie. Ale i tak go lubię!

Przynajmniej wiem, że jeśli dziś pomalowałam paznokcie na jutrzejsze zdjęcia, to do soboty nie muszę się o nie martwić.