dimanche 27 mai 2012

Bijou.

Słuchawki Accessorize, 49,90 zł

Nie jestem wielką fanką biżuterii. Jeśli już się nią obwieszę, to ma dla mnie wartość sentymentalną. Jedyną biżuterią jaką noszę prawie bez przerwy są kolczyki w uszach. Mam ich 5 w lewym uchu i 1 w prawym (kiedyś miałam 7 w lewym i 3 w prawym). Jakiś czas temu wyjęłam kolczyki żeby dać odpocząć moim uszom...i odkryłam, że jestem straszną gadżeciarą.
Akurat popsuły mi się słuchawki dołączone do mojego telefonu, więc przy najbliższej okazji skusiłam się na słuchawki Skullcandy (49,90zł w sklepie Sizeer), które padły mi w ubiegły piątek po 1,5 miesiąca używania. Nie maltretowałam ich, nie zwijałam w chińskie s, nawet ostatnio nie słuchałam muzyki tak często, bo jestem w trakcie czytania Nędzników. Wściekłości nie było końca. Rzadko wydaję więcej niż 2 dychy na słuchawki, więc oczekuję czegoś więcej od tych droższych.
Humor poprawiłam sobie wczoraj w Accessorize, gdzie oczka mi się zaświeciły na widok słuchawek z różnymi uroczymi przypinkami. Po długim namyśle wybrałam ciasteczka. Podobno słuchawki mają 2-letnią gwarancję, ale jeszcze nikt z niej nie skorzystał. Zobaczymy...
Na razie te słuchawki będą moją jedyną biżuterią.