samedi 23 juin 2012

Faire la gueule.

Na początku gratuluję Ł. dostania się na wymarzone studia na Sorbonę.
Niedługo rozniesiemy Paryż obydwoje. Ja, na razie, na temat moich studiów się nie wypowiadam, ale trzymajcie kciuki, bo jeśli wszystko się uda, to będziecie zbierać szczęki z podłogi.

(Tak, wiem, że teraz niektóre osoby myślą A niech ci się nie uda! Mam Was gdzieś. Uda się!)

Według słownika lexilogos.com faire la gueule znaczy bouder. Czyli: boczyć się, dąsać.
A teraz wyobraźcie sobie osobę, która a fait la gueule, bo ktoś nie chciał jej pomóc i nie odzywała się do tego ktosia kilka ładnych miesięcy. Pewnego pięknego dnia zobaczyła, że ktoś poznał jej wroga i że się polubili. Co robi ta osoba? Chowa dumę w kieszeń i pisze do ktosia.
Nie rozumiem takich osób, ale ok. Jeśli wszystkie te zabiegi, które niestety rzucają mi się w oczy na S'Book mają mnie wzruszyć to... nie wzruszają mnie. Sorry. Ale za to... On se marre pas mal!

Les aventures extraordinaires d'Adele Blanc-Sec polecam. Dawno żaden film mnie tak nie wciągnął.