vendredi 15 juin 2012

O 18:05 u Włocha.

Dziś nie działo się nic specjalnego, poza tym, że wyklinałam pogodę. Było niesamowicie duszno. Byłam chora kiedy musiałam ubrać się i wyjść. Najpierw na badania, potem do sklepu, a w końcu na korepetycje. W domu byłam po 21.
Jutro też czeka mnie latanie. Bank, biblioteka, lekarz... A o 18:05 spotkanie z Ł. u Włocha. :) Przynajmniej jeden pozytywny akcent.

Dzisiaj miałam korepetycje u nowej uczennicy (tak, tak... w połowie czerwca ktoś do mnie zadzwonił!) i przy okazji wizyty u niej dowiedziałam się, gdzie mieszka znakomita większość polskich, tak zwanych, gwiazd. Zabawne wrażenie... Wchodzisz na osiedle i widzisz same znane gęby.