jeudi 5 juillet 2012

Avignon Off.

A dzisiaj krótka historyjka o tym, jak można szybko się wkurzyć.

Kilka miesięcy temu na stronie Instytutu Romanistyki pojawiła się oferta stażu na festiwalu w Avignon. Myślałam o tym, dumałam, wysłałam CV, ale w końcu zrezygnowałam. Powiedziałam sobie: w przyszłym roku, oprócz Ariane Mourier pewnie nie będzie nikogo ciekawego. A za rok Pani A. też się szykuje na podbój Avignon, więc przynajmniej towarzystwo będzie świetne.

Po krótkiej wizycie u Ł. weszłam na Facebooka, zdążyłam się umówić z nową koleżanką z mojej przyszłej szkoły na paryski jogging we dwójkę, pozachwycałam się zdjęciami mojego nowego mieszkanka, a tu nagle wyskakuje mi zdjęcie F. I gdzie jest F.? W Avignon oczywiście. W takich momentach zazwyczaj wściekam się i żałuję. I teraz też się wściekam i żałuję. Czasami popełniam takie głupie błędy.

 Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Wrzesień i październik zapowiadają się obłędnie i nie mogę się już doczekać! A jak F. nie będzie chciał po dobroci, to przeniesiemy się z naszym joggingiem do niego. Będzie biegał z nami.

Zdecydowanie stwierdzam, że znajomi spod znaku Bliźniąt, Wodnika i jedna Panna zdecydowanie mi służą. Jedna Panna, bo Ł. jest Panną i jest jedyną osobą, która trzyma mnie w ryzach, a z Wodnikami i Bliźniętami łapię kontakt od razu, co może potwierdzić Pani A. oraz moja nowa znajoma. Zaczęło się od kilku pytań o szkołę, skończyło na umawianiu się na soirées i jogging. Taka zgodność charakterów. A biorąc pod uwagę to, że z Ł. poznaliśmy się właśnie przed rozpoczęciem roku akademickiego i trzymamy się do tej pory razem, to kto wie...