dimanche 1 juillet 2012

Epopeja mieszkaniowa.

Kilka miesięcy temu wspominałam, że szukam mieszkania w Paryżu. To było chyba w lutym. Po 4 miesiącach mniej lub bardziej intensywnych poszukiwać w końcu znalazłam! Ale nie obyło się bez różnych historii.

Przez bite 4 miesiące siedziałam na kilku stronach internetowych, miałam zapchaną skrzynkę nowymi ogłoszeniami, pisałam maile, wysyłałam message flash, kombinowałam jak umieścić w ogłoszeniu mój numer telefonu i maila, odpisywałam na maile, katowałam znajomych, dzwoniłam i pilnowałam tego, co już udało mi się zdobyć.

Od końca lutego utrzymywałam kontakt z jedną osobą i pilnowałam interesu, bo decyzja miała zapaść dopiero pod koniec czerwca. Przez ten czas prawie zdobyłam uroczy pokój w Saint-Denis, na który moi znajomi reagowali zgrozą. Mieszkaj wszędzie tylko nie w St-Denis! Przelotem byłam w Colombes, Montreuil i jeszcze paru innych miejscach, ale Bois-Colombes najbardziej mnie trzymało.

W końcu dzisiaj dostałam wiadomość. Właściciel nie mógł się zdecydować między mną, a inną dziewczyną, więc zrobił losowanie. Wypadło na nią, ale za to dowiedział się, że jego znajomy ma pokój do wynajęcia, więc spytał go czy by mnie przyjął. Miło z jego strony. Zgodziłam się. I tak z Bois-Colombes, wylądowałam w Clichy. Tam będę mieszkać.

Przynajmniej jest metro! I w dodatku jedną linią dojadę do szkoły.