mercredi 15 août 2012

Dracula l'amour plus fort que la mort.

Tak jak obiecałam, piszę recenzję tego musicalu po obejrzeniu nagrania. Nie pytajcie skąd je wzięłam, skoro dvd nie wyjdzie. ;) To będzie krótka piłka.

Cały wczorajszy wieczór spędziłam na katowaniu się Draculą. Tak, katowaniu się, bo zrozumiałam dlaczego miałam mieszane uczucia po tym jak obejrzałam go w Paryżu. W Paryżu byłam podekscytowana faktem, że widzę to na żywo, więc nie zwracałam uwagi na szczegóły, ale na całokształt. Wczoraj przyszła pora na szczegóły i okazało się, że pan Kamel Ouali powinien darować sobie robienie musicali. Poza dobrą choreografią nie ma w tym musicalu nic, co mogłoby urwać dupę.

Tak jak w Cleo, amanci są mdli (Julien Loko, Golan Yosef, Florent Torres). Akurat ten pierwszy ma rolę pierdoły (przypomnijcie sobie film Coppoli), ten drugi powinien powalać na kolana, ale brakuje mu tego czegoś, a ten trzeci... nie wiem, co on robi w tym musicalu i jaka jest jego rola. Śpiewa 2 piosenki: w jednej lata pod sufitem, w drugiej chodzi po scenie. I tyle. A! Van Helsing jest z kolei natapirowanym gościem na diecie ciasteczkowej, który zwalcza wampiry świecącym krzyżem. No padam ze strachu...
Co do kobiet to nie mam zastrzeżeń.

Błędy językowe w libretto to już legenda. Kolejną rzeczą, która biła mnie po oczach, a raczej uszach to brak logiki. Niektóre piosenki są po prostu zapychaczami albo przedłużaczami, inne znalazły się w jakieś scenie chyba przez przypadek. Nie wnoszą nic do akcji, której i tak brakuje polotu. Historię zna każdy: młody Anglik przyjeżdża do zamku Draculi, ma narzeczoną, która jest podobna do ukochanej krwiopijcy, więc ten ostatni chce ją zdobyć. Tylko że akcja jest prowadzona tak, że widz w pewnym momencie gubi się i nie wie, czy ta Mina jest w Londynie czy w Transylwanii i zadaje sobie pytania dlaczego Dracula postępuje tak, a nie inaczej? Np. porusza go los jednonogiego chłopca, który pojawia się w raptem 3 scenach i nie mam pojęcia dlaczego w ogóle się pojawia. Że niby Dracula był dobrym wampirem, którego wzruszają niepełnosprawni? I dlaczego nagle, ni z tego ni z owego, olśniło go, że dobrze by było pogryźć biedną Lucy?

Podsumowując: Draculi mówię nie, a panu Ouali życzę żeby nie brał się za musicale tylko został przy choreografii. To akurat mu wychodzi. Niestety czeka mnie robienie napisów... Cóż..