jeudi 30 août 2012

Kampania wrześniowa.

Wczoraj, po przesłaniu pewnych zdjęć do pani A., odgrażałam się jej, że zrobię panu F. taką kampanię wrześniową, że...
Dziś mi przeszło. Kampania wrześniowa w końcu zacznie się za 2 dni. Siedzę sobie z lampką czerwonego, słodkiego wina, dopasowuję napisy do Romeo et Juliette, les enfants de Verone i cieszę się na spotkanie z panem Ł. w sobotę wieczorem.
Postanowiłam te same zdjęcia przesłać panu Ł.

Pan Ł.: Ooo. A co to za chłopczyk?
Moi: Syn jego laski.
Pan Ł.: A laska to ta obok?
Moi: Tia...
Pani Ł.: Przyzwoita.
Moi: Wyobraź sobie moja minę. Teraz.

I tak wino przestało mi smakować.

Wracam do moich napisów i staram się nie myśleć o mojej niespakowanej (jeszcze) walizce.