jeudi 9 août 2012

Mężczyźni są jak wino.

Kiedy ten tekst będzie się publikował, ja będę się przewracać na drugi bok w ciepłym łóżeczku, padnięta po rowerowej wycieczce. Kocham bloggera!

Do przemyśleń na temat mężczyzn... a w szczególności Francuzów... skłonił mnie artykuł na Pudlu. Nigdy nie byłam fanką Beckhama. Uważałam, że jest wymuskany prawie do granic możliwości, a tego nie lubię. Ale kiedy zobaczyłam te zdjęcia, pomyślałam tylko WOW. Takich facetów to lubię! Nie miałam już tak patrząc na zdjęcia Zaca Efrona. Może za 10 lat mi się to zmieni, ale na razie ten koleś jest dla mnie za bardzo wymuskany i ani trochę męski.

A co do tego wszystkiego mają Francuzi?

Zazwyczaj, kiedy rozmawiałam z jakimś Polakiem o Francuzach, ten uśmiechał się drwiąco i zaczynał wywód o wymuskanych, ciotowatych, zniewieściałych chłopcach. No bo przecież Francja, to kraj kosmetyków, mody, a jak się mówi po francusku to co chwilę robi się dzióbek. Jest w tym trochę prawdy, o czym wczoraj pisał mi pan Ł. zgorszony tym, co dzieje się w Marais. Aż zacytuję: na paryskim bagnie możemy spotkać mężczyzn bardziej kobiecych od bardzo ponętnych pań... Oczami wyobraźni to zobaczyłam.  Ok... To jest jedna z trzech stron. 

Druga jest taka, że część panów nie przywiązuje w ogóle uwagi do swojego wyglądu. Na przykład par R.... Par R. łysiał już dosyć mocno w wieku 27 lat, ale żadna siła nie była w stanie go przekonać do tego żeby coś ze sobą zrobił. Nie przejmował się też swoim ciałem. Zaczął o tym myśleć kiedy nie miał już siły ciągnąć mojej 27-kilogramowej walizki. Na szczęście takich mężczyzn jest mało.
A propos łysienia to polecam tekst  Segritty.

Trzecia, i moja ulubiona strona, to mężczyźni, którzy są jak wino - im starsi tym lepsi. Dlatego Beckham mnie zachwycił. Lubię facetów z doświadczeniem, zmarszczkami, 3-dniowym zarostem i pierwszym siwym włosem, nawet jeśli jest on starannie zatuszowany. Przy okazji ci mężczyźni są zazwyczaj dobrze ubrani (czasami na zasadzie ładnemu we wszystkim ładnie). Z tego, co pamiętam to, to się nazywa uberseksualizm albo retroseksualizm i jest przeciwieństwem metroseksualizmu. 

I jak to ma się do Francuzów...

Z moich własnych obserwacji wynika, że praktycznie wszyscy Francuzi są jak wino. Przez te kilka lat kontaktu z nimi, nauczyłam się, że kiedy poznaję jakiegoś nowego Francuza i na oko daję mu 27 lat, to znaczy, że jego faktyczna data urodzenia zdradza, że jest przynajmniej 5 lat starszy. Nie wiem jak oni to robią, ale nie poznałam jeszcze Francuza, który wyglądałby na swój wiek albo starzej. Ani takiego, którego wiek odgadłabym przy pierwszym spojrzeniu. Przykład? Kiedy zobaczyłam pierwszy raz pana F. pomyślałam Hmm... góra 28. Pan F. w tym roku skończył 37 lat. Byłam w dość ciężkim szoku kiedy zobaczyłam jego datę urodzenia. Pan F. nie ma specjalnego kryzysu z powodu swojego wieku, ale oczywiście lubi komentarze typu Cześć. Nazywam się F. i mam 22 lata i pół. pod swoimi zdjęciami. Wcześniej dałam się nabrać patrząc na Emmanuela Moire. Jemu dałam 23 lata. Miał wówczas 28.  Trochę inaczej było z Panem P., bo akurat w jego przypadku wiedziałam ile ma lat zanim do zobaczyłam, ale i tak nie wyglądał na swój wiek.
Mogłabym tak jeszcze trochę wymieniać tych przykładów, ale nie o tym chcę pisać.

Co jeszcze wyróżnia Francuzów? Oczy. Nie tylko dlatego, że są charakterystyczne, ale dlatego, że wydają się wiecznie młode i roześmiane. Szczególnie jeśli są ciemne. Osobiście rozpoznaję Francuzów tylko po oczach i to się sprawdza. Zarówno F., P. (mimo że P. urodził się w Belgii), mój profesor  od wypowiedzi pisemnej na romanistyce, Gillaume Pixie i wielu, wielu innych mają charakterystyczne oczy. 

No i Francuzi dbają o siebie. Czasami przesadnie, czasami nie, ale nawet jeśli używają tylko mydła, szamponu i dobrych perfum, to dbają o fryzurę czy o ciało po prostu. Żeby Wam to zobrazować posłużę się dwoma przykładami.
Po pierwsze: spójrzcie na Emmanuela Moire. To jest facet, który dba o ciało na siłowni i pewnie jeszcze wsmarowuje w siebie to i owo. Wygląda jak milion dolarów. 
Po drugie mój ulubiony przykład, czyli F. Uwaga będzie opis działający na wyobraźnię. Pan F., jak wspomniałam przy okazji notki o zakochanych parach na Facebooku, ma portugalskie pochodzenie, więc wyobraźcie sobie bruneta z kręconymi włosami zaczesanymi do tyłu (które nie lepią się od żelu). Macie te włosy przed oczami? Fajnie. Twarz ma normalną. Nie okrągłą, nie kwadratową, nie trójkątną. Normalną, proporcjonalną. Typowo francuskie, roześmiane zielono-brązowe oczy, w których czają się kurwiki (i to jeszcze jakie! W ogóle Francuzi na kurwiki mówią les yeux qui rigolent). Pani A. mówi, że F. ma oczy jak jej jamnik, a jej jamnik ma najpiękniejsze oczy na świecie. Lekko orli nos, normalne usta, 3-dniowy zarost i uśmiech małego chłopca. Trochę taki macho (dopóki kąciki ust nie pójdą mu w górę). F. nie wciera w siebie nic oprócz mydła, szamponu i perfum. Nie jest też fanem mody. Gdybyście go spotkali na ulicy, pomyślelibyście, że to po prostu przystojny facet z twarzy. Jednak kiedy F. zdejmie koszulkę to nawet pani A., która preferuje blondynów krzyczy z entuzjazmem Brałabym! Jeśli widzieliście Emmanuela Moire bez koszulki, to pomyślcie, że panu Moire jeszcze sporo brakuje żeby dorównać panu F. Działa na wyobraźnie? Mam nadzieję. 
Widziałam zdjęcia pana F. kiedy był młodszy, i mimo że wtedy ciało miał takie jak teraz, to jednak... No to nie jest to co teraz... Brakowało mu charakteru. To samo w przypadku Emmanuela Moire. Tylko, że jak on miał 25 lat to wyglądał gorzej niż pan F. w tym wieku.
Pan P. ma podobny typ urody, co pan F., ale nie ma portugalskich korzeni. Mogłabym równie dobrze opisać pana P., ale akurat zdjęcie pana F. mam przed oczami.

Wniosek? Chłopy bierzcie się za siebie, bo dla mnie osobiście nie ma nic milszego dla oka niż zadbany facet po 30.