lundi 6 août 2012

To jest magia.

Ponad tydzień temu dostałam wiadomość od starej znajomej, z którą nie utrzymujemy stałych kontaktów. Zaskoczyła mnie i wzruszyła. Tak bardzo, że aż zacytuję (mam nadzieję, że się nie obrazi):

To jak się rozwijasz, spełniając marzenia, nie bojąc się o nie walczyć... to jest magia.

 Może to nie jest magia... Ale mój ośli upór i wiara we własne siły na pewno.

Mam 22 lata.
W życiu wiele razy zawiodłam się na tak zwanych przyjaciołach, płakałam, upadałam i podnosiłam się, ale zawsze  szłam do celu z podniesioną głową.
Kiedy byłam mała chciałam być aktorką, tańczyłam, uczyłam się angielskiego z uporem maniaka. W wieku 11 lat wymarzyłam sobie naukę francuskiego. Od 13 roku życia brałam udział w przedstawieniach, konkursach recytatorskich, aż w końcu postanowiłam dostać się do jedynej wówczas klasy artystycznej w Warszawie. I tak zostałam uczennicą liceum im. Batalionu Zośka. Nosiłam glany, miałam 10 kolczyków w uszach, słuchałam rocka i metalu. Występowałam na scenie, pisałam scenariusze, wiersze, opowiadania, tańczyłam, zbijałam scenografię i inne bzdety. Umiem posługiwać się młotkiem i piłą. Nie raz przytrzasnęłam sobie palce. Uczyłam się tego, co mnie interesowało. Co tydzień chodziłam do teatru. Pochłaniałam musicale. Tuż przed 18 urodzinami postanowiłam porzucić teatr i zdawać na romanistykę. Wszyscy pukali się w głowę, a ja uparłam się i w rok z poziomu A1 przeskoczyłam na B2. Zdałam rozszerzoną maturę z francuskiego najlepiej w szkole po zaledwie roku nauki. Na maturę z historii poszłam kompletnie nieprzygotowana i zdałam. Dostałam się na romanistykę. Tłumaczyłam piosenki, udzielałam korepetycji, uczyłam się hiszpańskiego. Przeżyłam zajęcia u pani Okęckiej i pani Zaleskiej. Na II roku udało mi się zaliczyć gramatykę u tej drugiej za pierwszym podejściem (co jest wyczynem). Zwiedziłam Londyn, Paryż, La Rochelle. Mieszkałam 2 miesiące w Gillingham i 3 miesiące na Ile de Re (Francja). Pojechałam na koncert Emmanuela Moire i na musical Mozart l'Opera Rock. Wyjazd był na totalnym spontanie - dowiedziałam się o nim tydzień przed. Byłam na Francofolies, gdzie widziałam Christophe'a Mae, Nolwenn Leroy i Zaz. Pracowałam jako sprzątaczka i kelnerka. Pojechałam na Cabaret dwa razy za własne, ciężko zarobione pieniądze. Piłam kawę z Emmanuelem Moire. Obecnie tłumaczę mój trzeci musical. Lubię i umiem się malować. Polubiłam mocne kolory szminek i wyglądam w nich dobrze, mimo że kiedyś myślałam, że mam do nich za małe usta. Dbam o paznokcie. Znalazłam styl, w którym czuję się dobrze i bynajmniej nie są to kobiece fatałaszki. Prawdopodobnie nigdy nie zapuszczę włosów. Biegle władam francuskim. Według moich znajomych nie mam akcentu. Dostałam zaproszenie na weekend do Toulonu. Mam fantastycznych przyjaciół.
Pewnie zrobiłam jeszcze wiele innych rzeczy, o których teraz zapomniałam albo po prostu nie chcę napisać. Ale patrząc na to, co już napisałam wiem, że MOGĘ WSZYSTKO.

Za miesiąc będę w Paryżu. Będę mieszkać w Clichy. Prawdopodobnie dostanę pracę w muzeum perfum Fragonard. 5 września mam stawić się w Centre des Arts de la Scene. Złożyłam papiery na formation professionnelle acteur. Koleżanka ze szkoły twierdzi, że dyrekcja nie ma powodów żeby mnie nie przyjąć.

Na ustach Sleek Pout Paint w kolorze Pin-up.