lundi 24 septembre 2012

Bankowe perypetie.

Mimo zmęczenia po pracy, niedospania i brzydkiej pogody, pomaszerowałam dziś raźnym krokiem otworzyć konto w Societe Generale. I już wiem, że to był dobry wybór. Teraz pozostaje mi tylko zamknąć konto w la Banque Postale - to był zły wybór. A dlaczego to był zły wybór? Bo odkąd weszłam na pocztę czułam, że to nie jest mój bank. Potem spędziłam godzinę na załatwianiu formalności i dowiedziałam, że nie mogę mieć karty Visa, bo nie, a karta Recośtam... no, może uda mi się nią zapłacić przez internet. Książeczki czekowej też nie mogłam mieć. Bo nie. A to już mnie mocno wkurzyło, bo potrzebowałam czeków na już. Swoją drogą minęły już 2 tygodnie odkąd mam tam konto i jeszcze nie dostałam karty... Za to dostałam tonę podziękowań za wybór banku.
W Societe Generale było zupełnie inaczej. Mam swojego prywatnego doradcę finansowego, który bardzo szczegółowo i wyczerpująco odpowiedział na wszystkie moje pytania (a było ich dużo), wszystko wyjaśnił, a nawet pokazał jak wpłaca się pieniądze na konto, jak realizuje się czeki etc. No i wszystkie dokumenty (oprócz karty i książeczki czekowej) dostałam już teraz. Reszta w piątek. Załapałam się na konto za 0€, przez co dostałam od pana Ł. smsa: Ale jak to nic nie płacisz za kartę?! No nie płacę. I się cieszę.

Teraz jestem spokojna.