mardi 25 septembre 2012

Ostatnie metro.

Siedzę sobie spokojnie w domu i cieszę się jesiennym wieczorem.
W niedzielę, po pracy, cieszyłam się pierwszą jesienną nocą. Po zamknięciu restauracji (o północy) i pożegnaniu się z kolegami z pracy, poszłam na długi spacer wzdłuż Sekwany. Noc była ciepła, spokojna mimo burzy, która się zbliżała do Paryża. Liście już spadają, wieża świeciła, od Sekwany wiał lekki wiatr. Miałam tak przejść tylko kilka stacji żeby zdążyć na ostatnie metro, ale tak mi było przyjemnie, że doszłam spod Centrum Pompidou aż do Grand Palais.


Nie wiem ile razy podczas tego spaceru słuchałam Mon Histoire z Les Miserables. Atmosfera, miejsce pogoda (lekki deszcz) i pora dnia narzuciła mi tę piosenkę po prostu.  Oglądałam domy na Sekwanie, Pont des Arts, uśpione domy, Luwr, Orsay i Żelazną Damę... I było mi po prostu dobrze.

Pont des Arts
Zdążyłam na dosłownie ostatnie metro, które odjeżdżało równo o 1 w nocy ze stacji Champs-Elysees-Clemenceau.

Paris dort... Dans le noir, je peux m'inventer mon histoire.
Pozdrawiam z jesiennego i coraz chłodniejszego Paryża.