jeudi 13 septembre 2012

Telefon.

Po 10 rano, kiedy zbierałam się w sobie żeby zjeść śniadanie i wyjść z domu, zadzwonił telefon. Stacjonarny... Miałam nie odbierać, ale...

Pan: Dzień dobry. Czy mogę pozmawiać z panem P.?
Moi: Pana P. nie ma. Jest w pracy?
Pan: A z kim rozmawiam?
Moi: Z Agnes.
Pan: Pani P.?
Moi: Nie. Współlokatorka pana P.
Pan: Ma pani na imię Agnes? Ładnie.
Moi: Dziękuję.
Pan: Dzwonię, żeby przeprosić za hałasy od rana. Wie pani, wymieniamy instalacje...
Moi: Ale mi to nie przeszkadza! (tylko zerwaliście mnie z łóżka o 9 tą przeklętą wiertarką...)
Pan: A co pani robi w życiu?
Moi: Za dwa tygodnie zaczynam studia i szukam pracy.
Pan: Szuka pani pracy? My szukamy kogoś na stanowisko asystentki dyrektora.
Moi: Ale ja nie mam doświadczenia...
Pan: To tylko przerzucanie dokumentów.
Moi: ...i studia... Co prawda tylko 3 razy w tygodniu od 9 do 14, ale mimo wszystko...
Pan: Niech pani spróbuje. To jest w Saint-Ouen. Metro Mairie de Saint-Ouen. Ma pani ładny głos. Ile ma pani lat?
Moi: 22.
Pan: A ja 25. Mogę cię znaleźć na facebooku?
Moi: Tak... Ale lepiej żebym przeliterowała nazwisko... Jestem Polką.
[...]
Pan: To o której byś przyszła?
Moi: Koło 14.

No i tak zostawiłam moje cv nie wiem gdzie i zyskałam nowego znajomego na facebooku. Niestety nie było go w biurze, kiedy tam dotarłam.