mardi 25 septembre 2012

Żądza mordu.

Miałam cichą nadzieję, że moja przygoda z Banque Postale zakończy się dziś.
Oczywiście, że się nie skończyła! Wręcz przeciwnie!

Przyznam, że szłam na pocztę w miarę optymistycznie nastawiona myśląc, że to będzie rach-ciach i po sprawie, odzyskam wpłacone 20€ i raz na zawsze pożegnam się z bankiem, tak jak kiedyś pożegnałam się z PKO BP. Kiedy weszłam na pocztę z wewnętrznym zadowoleniem stwierdziłam, że nie ma dużo ludzi, szybko pójdzie... Dopóki nie zatrzymała mnie pani z obsługi... Jej czarujący, wymuszony uśmiech zgasł kiedy tylko usłyszała fermeture du compte. Chłodnym tonem oświadczyła mi, że muszę napisać podanie do Centre Fiscal czy Centre de Fiscalite, nie wiem już, z prośbą o zamknięcie konta bieżącego. Popatrzyłam na nią jak na wariatkę. Że ja niby mam cokolwiek pisać, wysyłać, wykładać kasę na znaczek i kopertę, i oni może rozpatrzą moje podanie pozytywnie według własnego widzimisię? Miałam ochotę ją wyśmiać, powiedzmy sobie szczerze. No ale ok... Muszę też zamknąć konto oszczędnościowe, tzw. livret, które dostałam w prezencie, bo mam mniej niż 26 lat. A żeby zamknąć livret to trzeba wypełnić osobny druczek, który pani mi raczyła przynieść (alleluja!) i oczywiście też muszę go wysłać gdzieś... Super... Lekko wkurzona skierowałam się do okienka żeby wziąć moje szanowne 20€. Może to nie dużo, ale za te 2 dychy zrobię zakupy na ponad tydzień.
Mina pana w okienku, zanim jeszcze się odezwałam, świadczyła o wielkim zadowoleniu z tego, że musi gdziekolwiek siedzieć i kogokolwiek obsługiwać. Zaczynało się świetnie...

Moi: Chciałabym wypłacić pieniądze z konta bieżącego i oszczędnościowego.
Pan: Ale wie pani, że to nie zamyka konta? Musi pani napisać podanie.
Moi: Tak, wiem. Chcę tylko wypłacić te pieniądze.
Pan: Ale jak pani napisze podanie to my pani przelejemy te pieniądze na konto w innym banku.
Moi: Ale ja nie chcę żeby mi je państwo przelewali gdziekolwiek. (Jeszcze mi każe pisać 5 podań do wszystkich Świętych z prośbą o przelanie, zamknięcie, zaakceptowanie i nie wiem co jeszcze!).
Pan: Ma pani konto w innym banku?
Moi: Nie.
Pan: To co chce pani zrobić?
Moi: Wypłacić pieniądze z konta bieżącego i oszczędnościowego.
Pan: Ile chce pani wypłacić?
Moi: Wszystko.
Pan: Ale wie pani, że to nie oznacza, że konto jest zamknięte?
Moi: Tak, wiem.
Pan: To ile chce pani wypłacić?
Moi: Na bieżącym miałam 10€ i na oszczędnościowym tyle samo.
Pan: I chce pani to wypłacić?
Moi: Tak. Czego pan potrzebuje? Mojego dowodu?
Pan: Tak. (po kilku minutach wstukiwania mojego nazwiska i reszty danych...) Na koncie oszczędnościowym ma pani 10€. Ile chce pani wypłacić?
Moi: 10€.
Pan: A z bieżącego ile chce pani wypłacić?
Moi: To, co tam mam.
Pan: Ale ja nie mogę sprawdzić ile pani ma. Ma pani kartę?
Moi: Świetnie! Ja też nie mogę, bo od dwóch tygodni czekam na moją kartę i wszystkie potrzebne kody!
Pan: Ma pani 8,50€.
Moi: Świetnie. Chcę to wypłacić.
Pan: Wszystko?
Moi: Tak.
Pan: Ale wie pani, że to nie zamyka konta?

Dawno mnie tak nikt nie wkurzył. Tak to mniej-więcej wyglądało. Nie koloryzuję. Ręce mi opadły do samej ziemi. Potem pocieszyłam się rozmową z panem w kafejce internetowej, gdzie doładowuję telefon. Obiecał mi zdjąć simlocka z mojego HTC za darmo, co mnie bardzo ucieszyło, bo lubię mój telefon, a prawie z niego nie korzystam, bo mam w nim polską kartę.
W piątek, jak tylko dostanę w łapki moją nową kartę bankową, chcę zamówić abonament z FreeMobile, który wszyscy mi polecają. Płacę 20€ miesięcznie i w tej cenie mam nielimitowane połączenia i smsy we Francji, a także na telefony stacjonarne do krajów Unii Europejskiej, USA, Kanady i gdzieś tam jeszcze... Zważając na to, że moja sieć kontaktów we Francji coraz bardziej się rozrasta, będzie to niezłe rozwiązanie... O wiele lepsze niż LycaMobile, którą mam obecnie i która opłaca się tylko jeśli dzwoni się za granicę na stacjonarne i do innych numerów w Lyce.

Cóż... Nawet wybór operatora sieci komórkowej nie jest prosty za granicą... Nie wspominając o ubezpieczeniach, lekarzach (chociaż moją pierwszą wizytę wspominam miło) i podatkach (to mi spędza sen z powiek). Wracam do moich zajęć... Pogoda paskudna, więc popołudnie spędzę pod kocykiem z kubkiem gorącej czekolady.