jeudi 18 octobre 2012

Faiblesse...

Zachłysnęłam się emigracją.
Zachłysnęłam się Paryżem.
Zachłysnęłam się wolnością.

Zachłysnęłam się wszystkim, co mnie tu spotkało.

Poddałam się swoim słabością. A zwłaszcza dwóm: jedna ma zielono-brązowe oczy, druga brązowe.
Dla tych dwóch słabości byłam gotowa na wszystko. Przez półtora miesiąca fruwałam nad ziemią. O ile z pierwszą słabością udało mi się dojść do porozumienia i bezpiecznie wylądować na ziemi, o tyle druga słabość wyniosła mnie jeszcze wyżej... A potem przywaliłam w mur... Bolało.
I wtedy dotarło do mnie jak bardzo się zachłysnęłam i jak bardzo byłam gotowa porzucić moje normalne usposobienie.
Dopiero dziś, kiedy siedziałam na materacu, gdzieś w mieszkaniu przy Porte Clignancourt, paliłam jointy patrząc na wielkie okno i odrzucałam połączenia aż w końcu wyłączyłam telefon, udało mi się stanąć na nogi.
Uśmiechnęłam się do kolegi, który palił ze mną.
W końcu moje niebieskie oczy są jego słabością... I nie tylko jego.

Je crois bien qu'à la fin je m'en fous.