mercredi 10 octobre 2012

Jeu physique.

Mimo nikłego skupienia na wczorajszych zajęciach, jednak coś z nich wyniosłam sądząc po notatkach.

Podczas zajęć z mimem Gero, tym razem bawiliśmy się w marionetki żeby rozluźnić ciało, mięśnie i się zrelaksować. I to wcale nie jest takie łatwe, tak po prostu rozluźnić mięśnie i pozwolić by druga osoba bawiła się twoim ciałem jak szmacianą lalką. Było mi ciężko, przez co ma petite Clairette ciągle powtarzała mi Lache! (Puść!).
Potem zaczęliśmy interesować się naszymi dłońmi i gestami.  Wszystko, co dzieje się na scenie jest tylko konwencją. A zwłaszcza gesty. To znaczy, że są umowne i po prostu wszyscy to rozumieją.
Ćwiczenie moich dłoni szło tragicznie. Paradoksalnie dziś fale wyszły mi idealnie.

Potem malowaliśmy obraz. Wiecie jakie to męczące? Mam zakwasy! Miało być śmiesznie i mieliśmy stworzyć jakąś historię. Nawet nam się udało. Ja zostałam Picasso.

Podczas Jeu et interpretation mówiliśmy o jeu physique, bo tym będziemy się zajmować na początku. Jeu physique polega na tym, że nie myśli się o psychologii postaci, którą gramy, ale emocje wywoływane są przez ruch ciała, gesty i reakcję na ruch partnera. Adriano zrobił nam trzy świetne ćwiczenia na to: musieliśmy ustalić jakiś układ ruchów w parze, z tym, że te ruchy musiały wprawiać w ruch ciało partnera, czyli popychaliśmy się, przewracaliśmy etc. Powtarzaliśmy ten układ w kółko, a Adriano rzucał nam emocje jakie mają z nas wychodzić. W tym czasie nasze gesty stawały się coraz bardziej dynamiczne i coraz bardziej naturalne.
Potem musieliśmy trochę się poprzytulać z naszymi partnerami, a konkretniej to przytulać ich tak oni opierali się na naszym ciele. Ja ćwiczyłam z Mobym, który jest dosyć postawnym facetem, więc parę razy prawie nie wylądowałam na deskach przygnieciona jego ciałem.
Ostatnim ćwiczeniem było spotkanie, przytulenie się, a potem osunięcie się po ciele jednego z partnerów. Tzn. szliśmy na siebie z naprzeciwka, padaliśmy sobie w ramiona, jedna osoba rozluźniała uścisk, a druga osuwała się po ciele partnera aż na podłogę mówiąc swój monolog. To też wywoływało różne emocje, które wychodziły z nas całkiem naturalnie. Ja skończyłam na kolanach, przyklejona do nogi mojego partnera i ze słowami Est-ce que tu nous vois coinces dans un deux pieces? Za to Moby skończył z ręką na moim pośladku...
W tym zawodzie nie można bać się fizyczności.