mercredi 3 octobre 2012

La rentree!

W końcu doczekałam się tego! Zaczęłam zajęcia w szkole teatralnej jako pełnoprawna studentka. Jestem pełna energii i chyba dziś nie zasnę z wrażenia. Tym samym zaczynam na blogu dział, w którym będę pisała o teatrze. O moich wrażeniach i o tym, czym jest mój (mam nadzieję) przyszły zawód.

Przyznam szczerze, że wczoraj i rano miałam niezłego stresa przed pójściem do szkoły. W końcu nigdy nie uczyłam się za granicą. A jak szkoła mnie zawiedzie? A jak ludzie będą dziwni? A jak w mojej grupie nie będzie nikogo z kim przeszłam przez staż?
Na szczęście z pomocą przyszedł mój Cheri, który obudził mnie rano smsem, że nie może iść ze mną dziś do teatru (chciałam go zaciągnąć na Cheri, faut qu'on parle), ale chętnie zje ze mną obiad. Układ mi się podobał, ponieważ Cheri pracuje 3 stacje metra od mojej szkoły, więc nie musiałam się spieszyć. Obiad i rozmowa mnie odprężyły, więc o 13:30 ruszyłam na zajęcia mocno podbudowana. Kiedy wysiadałam z metra, wpadłam na koleżankę ze stażu i razem poszłyśmy na zajęcia. Tym bardziej, że wychodziło na to, że mamy je razem, mimo że ja jestem w classe acteur, a ona w arts en scene. I tak faktycznie było.

Podczas zajęć z mimem Gero (który w swoim czasie był asystentem mima Marceau), zrozumiałam po co nam był certyfikat, że możemy uprawiać sport. Teatr to nie tylko wygłaszanie monologów, ale też cholernie ciężka praca fizyczna. Czułam chyba każdy mięsień mojego ciała, który napinał się i rozluźniał w trakcie ruchu. Taki niemy taniec oparty tylko na gestach i mimice.
Coś czuję, że niedługo będę musiała zainwestować w botoks, bo przy mimie Gero śmieję się jak głupia. A zmarszczki się pogłębiają...

Na zajęciach z Jeu et interpretation dowiedzieliśmy się na dzień dobry, że na piątek mamy przeczytać Roberto Zucco i wybrać sobie jakiś monolog na 10 linijek. I go zagrać. Ja wybrałam monolog z Cabaret (bien entendu!), bo akurat znam go dobrze, a monologu Eponiny nie chce mi się uczyć. A Roberto Zucco... cóż... do zobaczenia za 2 czy 3 miesiące na scenie! Przynajmniej fragmenty...

Po zajęciach wpadłam jak burza do pierwszej księgarni jaką znalazłam i kupiłam tę tragedię. Całkiem przyjemnie mi się ją czyta.

A oto i monolog:

D’accord. Tu m’as dit cent fois que j’étais égocentrique et…Je ne me rappelle pas l’autre adjectif…Oh oui, que j’étais infantile, qu’il fallait vraiment que je le sois pour imaginer que je pourrais ressembler un jour à une actrice. Oh Cliff, est-ce que tu nous vois coincés dans un deux pièces...Avec le berceau coincé au milieu de la chambre et plein de couches partout ? Est-ce que tu t’es seulement demandé combien de temps ça durera avant qu’on se haïsse tous les deux ? Est-ce que tu t’es seulement demandé combien de temps je pourrais résister à la tentation de me retrouver dans une boîte à matelots…Est-ce que tu t’es seulement demandé combien de temps…Oh, Cliff, je t'en prie, assez. 

W czwartek dykcja i improwizacja. Jej! :)