mardi 20 novembre 2012

Pan F., naleśniki i Nędznicy.

Tak się jakoś złożyło, że w niedzielę wieczorem, Pan F. zawitał do mojej restauracji z dwójką swoich przyjaciół, Lizą Pastor i facetem, którego kojarzę, ale nazwiska nie znam.
I tak się niestety złożyło, że jedyny stolik dla trzech osób był w mojej strefie działania...

Posadziłam radosną trójkę, podałam karty, odwzajemniłam uśmiech pana F. i poszłam poobgadywać nowych klientów z Virginie. W końcu ludzie, którzy przychodzą koło 21 są naszymi śmiertelnymi wrogami. Bez wyjątków.
Cała trójka postanowiła raczyć się Beaujolais Nouveau, przez co jeszcze bardziej mi się narazili, bo musiałam udać się po nie do piwnicy, a potem otworzyć na ich oczach. Pan F. zaoferował pomocną dłoń w otwieraniu wina zanim jeszcze wyciągnęłam korkociąg. Bezczelne odpowiedzi cisnęły mi się na usta, ale szef za kontuarem... Nie mogłam sobie pozwolić.
No i cóż... Pan F. jak to Pan F... przyglądał mi się aż zbyt uważnie i szczerzył bez powodu. Ja za to wyklinałam go pod nosem chcąc jak najszybciej pozbyć się klientów, zamknąć restaurację i wyjść. Szykowała się impreza.
W końcu kiedy zbliżyłam się do stolika, żeby wziąć zamówienie na deser usłyszałam:

F.: En fait, Agnes... Le 9 decembre, je joue dans Les Miserables avec la Compagnie Gavroche. Tu veux venir?
Moi: Ca tombe quel jour le 9?
F.: Dimanche.
Moi: Alors je peux pas.
Liza: Ca se refuse pas, une telle invitation!
Moi: Mouais, mais je bosse... S'il me paie, je peux prendre un jour de conge...

W tym momencie kolega pana F. zakrztusił się winem, miny pana F. i Lizy były bezcenne, a ja z uroczym uśmiechem ponowiłam pytanie o deser.

Niestety ta bardzo wesoła trójka bardzo dała nam w kość. O 23 mieliśmy wszystko gotowe do zamknięcia... I ich na sali. Przyszedł S. Przywitałam się z nim czule kątem oka obserwując F., który przyglądał się nam z nieodganioną miną. Staliśmy z Virginie i S. przy kontuarze, JP był w biurze, żartowaliśmy, gadaliśmy, a ten patrzył.
Ciekawe czy jego dziewczyna wie, gdzie się szwendał w niedzielny wieczór...
Kolejny przystojny, ale dziwnt facet do kolekcji... Ale przynajmniej zostawił napiwek!