mercredi 12 décembre 2012

Miss Francji a rasizm.

Kilka dni temu Justyna pisała na swoim blogu o Miss Francji 2013. Powiedzmy sobie szczerze: nie interesuje mnie ten temat. Nawet nie wiedziałam kiedy wybiera się francuską misskę. Jednak dziś, przeglądając strony internetowe w celu oddalenia wszystkich obowiązków, trafiłam na Pudla, a tam na artykuł, który podniósł mi ciśnienie.


Z ogólnego założenia, nie jestem rasistką. Z ogólnego, ponieważ są sytuacje kiedy mam dosyć Arabów i ogółem Afrykańskiej emigracji we Francji. Szczególnie kiedy jestem jedyną białą osobą w metrze...
Ale kiedy czytam, że jakaś tam organizacja chroniąca mniejszość etniczną (niech sobie sprawdzą w słowniku, co to znaczy mniejszość) burzy się, że wybrano na Miss Francuzkę z krwi i kości, to coś mnie trafia. 

Francja jest krajem europejskim, zamieszkiwanym przez ludzi tzw. rasy białej. Oczywiście koloryt skóry może się różnić pod względem regionów etc. Jednak jest to dalej rasa biała... Stety albo niestety od pewnego czasu obserwuje się we Francji intensywny napływ emigracji. Najpierw byli to Portugalczycy, gdzieś po II Wojnie Światowej, teraz głównie Afryka, kraje Maghrebu... Mimo tego, że na paryskich przedmieściach szybciej spotka się Araba niż Francuza, to jednak imigranci pozostają w mniejszości. Są miasta, gdzie jest ich więcej i są takie, gdzie jest ich mniej. Na przykład w La Rochelle i na Ile de Re zawoalowaną kobietę widziałam może 2 czy 3 razy w czasie 3 miesięcy, podczas gdy wyjdę na ulicę w Clichy i w drodze do metra spotkam ich z 5. Nie mówię, że mi to przeszkadza. Ich religia, ich sprawa. Pod warunkiem, że nie patrzą na mnie jak na dziwkę, bo odważyłam się założyć spódnicę czy nie mam nic na głowie. 

Niestety, i moje zdanie potwierdza wielu moich znajomych Francuzów oraz jeden znajomy Arab (jeden z normalniejszych), imigranci czują się coraz pewniej, czują się ważniejsi, bo wiedzą, że jeśli ktoś ich obrazi to zostanie oskarżony o rasizm, ale jeśli oni obrażą białego, to nic im nie grozi. Nie raz miałam przyjemność być zaczepiona przez Araba na ulicy, a potem wyzwana od szmat, bo nie chciałam z nim pójść na kawę. Są też miejsca w Paryżu, których unikam, żeby nie usłyszeć wyzwisk pod moim adresem ze strony tamtejszych imigrantów. Jest to na przykład okolica stacji Barbes-Rochechouart w 18, czy Boulevard de Sebastopol w okolicach Gare de l'Est, gdzie strach iść kiedy jest jasno, a co dopiero po zmroku. 

Tak więc z której strony możemy mówić o rasizmie? Ze strony białych, którzy tolerują imigrację, wyzwiska i nędzny stan niektórych dzielnic, zamieszkiwanych przez imigrantów? Czy może ze strony imigrantów, którzy pozwalają sobie czasami na zbyt wiele, tylko dlatego, że przysługują im pewne prawa?
Rada Organizacji ds. Czarnych uznała, że nowa Miss jest zbyt biała i nie odzwierciedla urody dzisiejszej Francji. Więc jaka powinna być Miss według nich? Czarna? A może w burce? Skoro Francja stała się krajem Arabów i czarnych, to dlaczego tylko 1/4 kandydatek reprezentowała mniejszości narodowe? 
Dla mnie, Miss Francji wygląda jak typowa Francuzka. Odzwierciedla to, co widzę na ulicach (pomijając zawoalowane panie).  Dlaczego miałaby być czarna czy też o śniadej karnacji? To jest Miss Francji, a nie Miss Imigracji!