vendredi 11 janvier 2013

Adam et Eve, la seconde chance

Do tego musicalu przymierzałam się od roku. Chciałam na niego jechać, ale w końcu nie pojechałam (i pluję sobie w brodę). Kiedy wyszło dvd, na próżno szukałam wersji do ściągnięcia. W końcu, w ubiegły wtorek zaszłam do Fnaca i akurat na półce znalazłam ostatni egzemplarz. Wzięłam go i poszłam do kasy. Wczoraj, z wyrazem triumfu na twarzy próbowałam dobrać się do fabianowego dvd. Bez skutku. Nie działało, a w kablach za telewizorem szło się pogubić. Musiałam poczekać na właściciela żeby zajął się dżunglą kabli i podłączył sprzęt. Udało mi się go uprosić wyjątkowo szybko i w ten sposób dzisiejszy wieczór spędziliśmy z Fab na kanapie przed telewizorem zasłuchując się w Adam & Eve, la seconde chance. Fab już śpi, a ja chcę Wam na gorąco napisać recenzję tego właśnie musicalu.

Niby historii nie trzeba nikomu przedstawiać. Wszyscy wiedzą kim są Adam i Ewa. Pascal Obispo postanowił jednak przedstawić tę historię na swój sposób, dać Adamowi i Ewie drugą szansę. W ten sposób Adam stał się le meilleur des meilleurs (najlepszym z najlepszych) w idealnym mieście, Eden, prowadzonym przez Solusa. Ma poślubić jedyną córkę Solusa, Lilith. Ceremonia ogłoszenia zaręczyn zostaje jednak przerwana przez wygnańców z drugiej strony. Można by powiedzieć: wolnych dzikusów, którzy nie pasują do uporządkowanego świata Solusa. Wśród tych dzikusów jest Snake i Ewa. Kiedy dochodzi do spotkania Adama i Ewy, plany młodego mężczyzny ulegają nagłej zmianie. Ewa nie pozostaje obojętna i postanawia porwać Adama w dniu jego ślubu z Lilith, i przeprowadza go na drugą stronę. Porwanie rozchodzi się szerokim echem po mieście, a żołnierze Solusa już ścigają parę.
W tym czasie Adam odkrywa zupełnie inne życie po drugiej stronie, a przede wszystkim miłość. Poślubia Ewę. Niedługo po tym żołnierze Solusa znajdują ich i zabierają Ewę do Edenu, gdzie staje przed obliczem zazdrosnej i wściekłej Lilith oraz wyniosłego Solusa. Adam i Snake postanawiają ją uwolnić...
Zakończenie jest jasne: dobro, wolność i miłość triumfują, a Adam i Ewa dają nową szansę ludzkości.

Po obejrzeniu kilkudziesięciu musicali w moim życiu, ciężko jest mi znaleźć taki musical, który poruszy mnie do głębi. Do tej pory było ich 4: Metro, Cabaret, Hair i Les Miserables. Adam & Eve, la seconde chance jest tym piątym. Pascal Obispo potrafił poruszyć wszystko to, co mnie wzrusza. Stworzył musical praktycznie z mojej filozofii życiowej i myślę, że każdy kto ma marzenia, kto nie boi się wolności, odnajdzie się albo w Adamie albo w Ewie. Nawet Fabian przyznał, że lubi ten musical (co nie jest tak oczywiste, ponieważ Fab ma słabość do klasyków, nie lubi Mozarta l'Opera Rock, a pieniądze na 1789 uważa za wyrzucone w błoto).
Poza tym Adam & Eve to piękna choreografia i cudowna muzyka. Obispo wybrał też świetnych wokalistów. Solal, Liza Pastor, Nuno Rescende, Thierry Amiel czy Cylia... Każde z osobna i wszyscy razem są niesamowici. A przede wszystkim dają energię, która ładuje akumulatory widza na dobry tydzień. Ja czuję się naładowana! Dla mnie to pozycja obowiązkowa w zbiorze fana musicali!
Uważam też, że ten musical spotkała wielka niesprawiedliwość. Tournee zostało odwołane, bo nie mieli na nie kasy. Tym samym pozbawiono wiele osób możliwości obejrzenia pięknej historii i posłuchania cudownej muzyki. W tym samym czasie ktoś znajduje pieniądze na wysłanie w tournee oraz kręcenie w 3D szmiry jaką obecnie sprzedają nam Dove Attia i Albert Cohen, czyli 1789, les Amants de la Bastille. Rynek francuski podupada...