mercredi 30 janvier 2013

Hablo espanol!

Cóż... Mija tydzień odkąd pan Ch. wjechał mi na ambicję... Od tego czasu kolekcja książek do hiszpańskiego zrobiła się już spora. Czas o nich trochę napisać.


Moja kolekcja książek składa się obecnie z 5 egzemplarzy, które bardzo starannie i długo wybierałam siedząc na wykładzinie w Virgin Megastore na Champs Elysées. Podczas pierwszej wizyty wybrałam 3 książki. Tak dla przypomnienia sobie gramatyki, trochę słownictwa...


Grammaire Active była pierwszą książką jaką wybrałam. Jest skonstruowana mniej-więcej jak Grammaire progressive du francais. Czyli po jednej stronie teoria, po drugiej ćwiczenia, ale w trochę mniej przejrzysty sposób. Cóż... Edition poche... Książka jednak zadowala językowca jakim jestem. Dzieli się na 3 części: grupa nominalna, grupa werbalna, aneks. Każde zagadnienie gramatyczne jest omówione kompleksowo, każdy, nawet najmniejszy wyjątek jest zaznaczony. Polubiłam się z tą książką chociaż momentami ćwiczenia wydają mi się dosyć trudne. 
Cena: 6,95€



Decydując się na Grammaire Active poszłam za ciosem i sięgnęłam również po Vocabulaire Essentiel. To samo wydawnictwo, więc spodziewałam się takiego samego poziomu. Niestety Vocabulaire trochę mnie zawiodła. Owszem, słownictwo jest fajnie wyłożone, przejrzyste, podzielone tematycznie, bardzo precyzyjne, ale nie ma ćwiczeń.
Cena: 8,10€.


Dzień wcześniej, zanim wybrałam się do Virgin, próbowałam przypomnieć sobie jakiekolwiek podstawy gramatyki hiszpańskiej. Bez skutku. Dlatego sięgnęłam po książkę... dla gimnazjalistów. Poziom A1-A2, metoda łopatologiczna. To jest sam zeszyt ćwiczeń, ale w banalnie prosty sposób pozwala mi powtórzyć odmianę czasowników czy niektóre rzeczowniki. No i Don Quichot z tą wyszczerbioną szabelką niezwykle mnie bawi. Nawet go przypominam kiedy motywuję się do nauki.
Cena: ok. 8€.


Dzisiaj, z panem Ł. zaszliśmy do Virgin jeszcze raz. Nie mogłam sobie odmówić przyjemności kupna jeszcze kilku książek. Tak już mam... Uwielbiam kupować książki i stawiać je na półce. Tym razem dorwałam zeszyt ćwiczeń do słówek. Niby Niveau 1, ale słówek dosyć sporo. Zaspokoiłam swój niedosyt ćwiczeń na słownictwo przynajmniej w połowie.
Cena: 6€.


A to już książka, która nie jest niezbędna, ale uwielbiam tego typu książki. W Polsce zostawiłam mój Francuski bez cenzury, który mam praktycznie opanowany. Niedawno kupiłam Petit livre des gros mots, czyli słowniczek francuskich wulgaryzmów. Teraz zaopatrzyłam się w Je parle espagnol comme une cochonne. Książka bardzo sympatyczna. Jedyne co mi przeszkadza to to, że słówka są tłumaczone na potoczne słówka po francusku. Czyli jako tłumaczenie słowa une chica (dziewczyna) znajdziemy une nana czy une gonzesse. Książka jest trochę nieczytelna, ale może muszę się przyzwyczaić.
Cena: 12€.

Było jeszcze kilka pozycji, które mnie kusiły, ale się powstrzymałam... Langue des affaires może poczekać... Muszę jeszcze poprosić mamę żeby wysłała mi mojego Larousse'a francusko-hiszpańskiego, który stoi i się kurzy...