jeudi 3 janvier 2013

Nocny dyzur.

Mialam dzis napisac pare slow o kosmetycznych, francuskich ulubiencach, czyli o francuskich kosmetykach, ktore lubie i stosuje. Taki temat zaplanowalam sobie juz wczoraj, jednak w nocy dostalam nowa, interesujaca prace. Zostalam osobista pielegniarka pana Fabianskiego. Zadzwonil do mnie w nocy, czy moglabym przyjechac i pojechac z nim na ostry dyzur. Na poczatku myslalam, ze przesadza, ale dotluklam sie nocnymi do St Mande. Nie przesadzal. 41,3 stopnia goraczki... No to taksowka i w droge!
Ostry dyzur we francuskich szpitalach jest znacznie bardziej przyjemniejszy niz ten w polskich. Przede wszystkim nie bylo ludzi, wiec Fab zaraz znalazl sie pod opieka lekarzy. Potem tylko calodobowa apteka i po 5 nad ranem bylismy w domu. Niestety zastrzyk przeciwgoraczkowy nie zadzialal zbyt szybko, wiec jeszcze przez jakis czas siedzialam przy moim pacjencie i czuwalam nad jego snem.
Teraz nadal jestem w Saint Mande, stad brak polskich znakow - uzywam komputera Fab. Moj pacjent dostal kolejne porcje lekow, goraczka spadla do 38,6 i spi. Wlasciwie to od tej 5 rano nie robi nic innego z malymi przerwami na leki...
W sumie podoba mi sie rola pielegniarki! Fab bedzie mial dosyc czulosci i opieki na najblizszy miesiac.
A zamiast ulubionych kosmetykow pokaze Wam pare zdjec z Sylwestra.

Mika! <3
Sacha, ja i Bob l’Éponge. ;)
Czekajac w skupieniu na rozkazy szefa... Mika, Fabrice i moi.
Marion, pejczyk, moj wypiety tylek i Fab w tle (czarne spodnie). 
M.in. dlatego zdjecia z tej imprezy nie nadaja sie do pokazania. Fabrice i Mirana.
Prawda, ze jestesmy piekni? 
Reszty zdjec nie pokaze, ale to wstawiam, bo stwierdzilismy z Fab, ze jednak jest swietne.
Legenda glosi, ze to przez te koszulke z Bob l’Éponge  teraz pracownicy Crêperie Beaubourg musza nosic czarne koszulki. Po prostu szefowa miala dosyc Sachy i jego Bob l’Éponge. 
Crêperie Beaubourg vous souhaite une bonne et heureuse année!