samedi 5 janvier 2013

Nuit Bouffe

Moim największym postanowieniem noworocznym, które MUSI się spełnić jest wystawienie mojej pierwszej sztuki. Wspominałam już o pewnym scenariuszu kilkakrotnie na blogu, ale teraz, kiedy wszystko rusza z kopyta postanowiłam napisać o tym więcej.

Każdy kto zna mnie bliżej, wie, że uwielbiam pisać i kiedyś pisałam bardzo dużo. Kiedy podjęłam decyzję o podjęciu studiów teatralnych, wróciłam do pisania dla rozrywki. W ten sposób powstały już 2 pełne scenariusze, a trzeci i czwarty są w trakcie tworzenia. O ile pierwszy nigdy nie ujrzy światła dziennego, o tyle drugi jest chwalony przez moich znajomych oraz przez ludzi z branży. Słysząc pochlebne opinie, stwierdziłam: Czemu nie?!
Scenariusz zatytułowany Nuit Bouffe napisałam gdzieś na przełomie kwietnia i maja ubiegłego roku zainspirowana piosenką Marca Lavoine'a J'ai oublie de te dire. Początkowo sztuka miała nosić właśnie taki tytuł i jeszcze niektóre pliki z polską wersją są tak zatytułowane. Kończąc drugi akt, zmieniłam nazwę na Nuit Bouffe, ponieważ część kluczowych scen rozgrywa się w kabarecie Nuit Bouffe, a poza tym pisząc drugi akt nie słuchałam już Marca Lavoine'a tylko Je m'en fous z Cabaret.  Dlaczego akurat Nuit Bouffe? Bo szukałam chwytliwej nazwy dla kabaretu, w którym mogłabym obsadzić moich bohaterów. Kabaretu, który łączy głównych bohaterów i pożera ich życie nocą. Przy okazji bardzo podoba mi się teatr Bouffes Parisiens. Tak właśnie stworzyłam kabaret Nuit Bouffe znajdujący się gdzieś przy Bulwarze Clichy.

Nuit Bouffe opowiada historię młodej dziewczyny, Rosy, która ucieka od swojej konserwatywnej rodziny i przyjeżdża do Paryża, by zrobić wielką karierę aktorki (nie, to nie jest autobiografia). Za radą barmanki stara się wynająć pokój u Madame Marguerite, wiekowej arystokratki zmuszonej do dzielenia swojego mieszkania z podejrzanymi osobami, by przeżyć. Udaje jej się to dzięki pomocy jednego z lokatorów, Luciena, beztroskiego mężczyzny, który od razu wpada w oko młodej dziewczynie. Ze wzajemnością. Życie u Madame Marguerite toczy się spokojnie, przerywane od czasu do czasu wyskokami Luciena, który ukrywa przed Rosą swoje prawdziwe życie. W końcu, podkuszona przez inną współlokatorkę, Marię, Rosa dowiaduje się, że Lucien pracuje w kabarecie Nuit Bouffe. Kiedy młoda dziewczyna się tam pojawia, od razu zostaje zauważona przez szefa kabaretu, Frederica, który zaprasza ją do środka. Atmosfera Nuit Bouffe wciąga Rosę bez reszty i pozwala jej przezwyciężyć chorobliwą nieśmiałość. Do tego stopnia, że ignoruje zakazy oraz swoje uczucie do Luciena i bez wahania przyjmuje propozycję Frederica i Loulou. Dostaje pracę jako wokalistka Nuit Bouffe.

Co się dzieje potem ani jak kończy się ta historia na razie nie ujawnię. Jednak jeśli ktoś chciałby przeczytać scenariusz na sucho to mogę go podesłać po polsku lub po francusku.
To pierwsza sztuka mojego autorstwa, w której wszystko jest przemyślane od początku do końca. Zaczynając od scenografii i przejść między scenami, a na wszystkich wadach i zaletach postaci kończąc. Pisząc ten scenariusz sprawdzałam nawet najpopularniejsze imiona nadawane we Francji w epoce, w której rogrywa się akcja. Jestem dumna z tego scenariusza, a jeszcze bardziej z reakcji jakie wywołuje i opini, które dostaje potem.

Tak więc to jest moje największe postanowienie, które wcielam powoli w życie. Od pewnego czasu pracuję nad tym scenariuszem z jedną koleżanką ze szkoły. Wprowadzamy drobne poprawki, poprawiamy błędy, dopisujemy, odejmujemy, zmieniamy. Jednak ile można pracować nad samym scenariuszem?! Trzeba w końcu ruszyć tyłek. W tak zwanym międzyczasie zrobiłam mały rekonesans w paryskich teatrach. Pytałam, dzwoniłam, próbowałam... Wniosek: z zerowym budżetem i bez producenta będzie trudno. Ale, ale! Od czego są compagnies! I tak razem z Marie postanowiłyśmy założyć naszą własną compagnie de théâtre. Od kilku dni doinformowujemy się w tym temacie. Myślę, że już mamy to, co nam trzeba. Dlatego postanowiłam otworzyć nowy rozdział na blogu poświęcony właśnie tworzeniu compagnie de theatre i pracy nad Nuit Bouffe.