mercredi 9 janvier 2013

Pan F.

Moje obecne położenie:

Siedzę przy stole, a na przeciwko mnie, na kanapie leży pan F. z moją poduszką pod głową i laptopem na brzuchu. Ubrany w czarną bokserkę i szare dresy, rusza gołymi palcami u stóp. Ten detal jest niezwykle istotny w tym obrazku, ponieważ od prawie 10 minut mam niezwykłą ochotę go połaskotać! 
Tak właśnie wygląda wymęczony po próbach, obżarty polskimi gołąbkami (smakowały!), zrelaksowany Fabian R. 

W ten notce to on będzie głównym bohaterem, a ja odpowiem na pytanie postawione w komentarzu: Skąd my się do cholery znamy?! (i jak to się stało, że bratam się z aktorami, ale to w formie ps...)

Jeśli ktoś jeszcze nie wie jak wygląda Pan Fabiański (bo tak nazywa go mój tata), to proszę przyjrzeć się zdjęciom poniżej.

To zdjęcie zainspirowało mnie do stworzenia postaci Luciena w Nuit Bouffe


Tak, tak... To też Fabian. :)
Pan Fabiański w lutym skończy 38 lat (niech żyją Wodniki!), ale kompletnie nie wygląda i nie zachowuje się na swój wiek. 
Pan Fabiański jest aktorem. Bardzo dobrym aktorem. I to, między innymi, dzięki niemu jestem teraz aktorką. Największym osiągnięciem Fabiana, było zgarnięcie roli MC w musicalu Cabaret (2006-2008 w Folies Bergere). Wcześniej grał również w Les Dix Commendements, Chance!, Belles Belles Belles... A po Cabaret, można było go zobaczyć w Hair, Bonnie et Clyde oraz Fais-moi une place.
Poniżej znajdziecie małą próbkę jego MC, Claude'a z Hair, Gregory'ego z Belles, Belles, Belles oraz teledyski Zazie Chanson d'amour i Natashy St Pier Bonne Nouvelle, w których wystąpił. 












Tak naprawdę moja znajomość z Fabianem, to jedno z marzeń, które samo się spełniło...
Pierwszy raz, Fabiana zobaczyłam na filmiku z jakiegoś wystąpienia trupy Cabaret, a potem na okładce płyty Cabaret, którą kupiłam 29 września 2011 roku. Pomyślałam, że fajny facet grał MC. Facet o magnetycznym spojrzeniu. Bo za każdym razem, gdy sięgałam po tę płytę to patrzyłam na niego. W dodatku ten facet miał magnetyczny głos, który wydawało mi się, że skądś znam. Jak się potem okazało znałam go z francuskiego dubbingu filmu Upiór w Operze! Z każdym dniem Cabaret robił coraz większe spustoszenie w moim życiu. Słucham tej muzyki dzień w dzień. Aż w końcu podjęłam tę ważną dla mnie decyzję: rzucam studia i spełniam moje marzenie! Wtedy też zaczęłam odkrywać twórczość tego aktora. Zafascynował mnie tak bardzo, że w końcu zaprosiłam do na Facebooku i napisałam mu małą wiadomość. Podziękowałam za Cabaret, wyjaśniłam moją sytuację. Po tygodniu otrzymałam odpowiedź. Fabian rozpłynął się nad moim francuskim i, jak się potem dowiedziałam, bardzo dokładnie przejrzał mój profil. Po wymienieniu kilku wiadomości, niestety kontakt nam się urwał. 

Ta okładka mnie oczarowała.
Im bardziej moje plany się krystalizowały, tym bardziej ja stawiałam sobie za cel: zagrać z Fabianem Richard na jednej scenie. Jeszcze do tego nie doszłam, ale może niedługo. ;) 
Kiedy już znalazłam się w Paryżu, pewnego dnia spotkałam go pod teatrem. Fabian wtedy rozpoznał we mnie tę Polkę, która do niego napisała prawie rok temu. To była zabawna sytuacja, ponieważ ledwo zdążyłam powiedzieć Bonjour, a on zaczął mnie zasypywać tym, co o mnie wie. Pamiętał nawet jak mam na imię. Byłam wtedy w bardzo ciężkim szoku.
Kiedy udało mi się z niego otrząsnąć, napisałam do niego na Facebooku i zaprosiłam do naleśnikarni. Jakie było moje zdziwienie kiedy przyszedł! Niestety wtedy był w związku, więc obecność jego dziewczyny tamtego dnia trochę utrudniła sprawę. Jednak niedługo potem rozstali się i Fabian zaczął częściej pojawiać się w mojej restauracji. Aż w końcu zaprosił mnie na Les Miserables. Równy miesiąc temu spędziliśmy razem świetny wieczór. To był mój pierwszy wieczór za kulisami, gdzie zostałam przedstawiona jako aktorka. No i od tamtej pory przyjaźnimy się bardzo intensywnie. Fabian wpadał często do restauracji, dzwonił, pisał, nachodził, podwoził, odwoził, przygotowywał do egzaminów, a przede wszystkim rozmawiał i słuchał. Już nie raz zdarzyło nam się przegadać całą noc. Teraz okazał się cudownym przyjacielem. :) Przynajmniej mam pewność, że to jest człowiek, do którego mogę zadzwonić w środku nocy, a on wysłucha. Albo przyjedzie. A jak będzie trzeba to i da w mordę komuś. :) No i to jedna z niewielu osób, którym ufam. 

No i tak wygląda historia tej znajomości. 
Ja nadal jestem przy stole, a Fabian w tym czasie zdążył wziąć prysznic, poprzerzucać kanały i spytać mnie 5 razy kiedy się kładę. 

Jeśli chodzi o bratanie się z aktorami i zaglądanie za kulisy, to robiłam to od dawna... W Polsce siedziałam długo w teatrze Buffo, a potem w Romie i tam często zaglądąłam za kulisy. Zdarzyło mi się też bratać z aktorami. Tutaj mam Fabiana, który ciąga mnie po spektaklach i przedstawia znajomym. Poza tym będąc w szkole teatralnej... Cóż... Nie da się nie poznawać aktorów i środowiska, ponieważ moi nauczyciele są profesjonalnymi aktorami! To mój zawód. I tyle.