mardi 15 janvier 2013

Troupe, troupette... On joue de la trompette!

Powrót do szkoły po feriach był ciężki. Rozleniwiłam się trochę, ale na szczęście szybko udało mi się wejść w rytm. Na każdych zajęciach słyszę, że teraz będzie coraz ciężej. Już nie jesteśmy debiutantami. Musimy nauczyć się swojego zawodu jak najlepiej. Jacques rzuca nas na głęboką wodę be ostrzeżenia na improwizacji, na dykcji bierzemy się na Racine'a i czytanie na głos (okazało się, że czytam po francusku lepiej niż niektórzy moi koledzy, Francuzi), na mimie pokazywanie każdego ruchu od podstaw odeszło w niepamięć. Teraz wchodzimy na scenę i gramy. Na jeu et interpretation stwierdziliśmy, że robimy komedię. Na początku mieliśmy zabrać się za Evę Peron, czyli sławną Evitę. Sztuka fajna, ale mało ról do obsadzenia. Dlatego wybraliśmy Feydeau. Mamy zamiar skonstruować spektakl z kilku komedii, monologów i vaudeville'i Feydeau. Taka wariacja na temat... Na dniach będę biec do księgarni teatralnej żeby odebrać moje zamówienie.

Prywatnie zaczytuję się w jednej z licznych biografii Romy Schneider. Podobno Francuzi jako największą aktorkę francuską zawsze podają Romy, a nie Brigitte Bardot, czy inną. Zainteresowałam się jej życiem, co prawda tragicznym, ponieważ wielu moich znajomych Francuzów porównuje mnie do niej. Bo nie jestem Francuzką, bo odważyłam się robić karierę za granicą, bo w ich głowach jestem ucieleśnieniem spełnienia się wszystkich marzeń, bo podobno takie osoby jak ja są skazane na sukces. Kiedy moi znajomi doszukują się podobieństw, ja podchodzę do tego z ironicznym uśmiechem...

Tym czasem, zamiast marzyć o wielkiej karierze, skupiam się na swojej sztuce. Wpadłam na pomysł prawie genialny. Będzie naprawdę genialny jeśli dyrektor szkoły wyrazi zgodę. W każdym bądź razie, trupa Nuit Bouffe jest już prawie w komplecie. Brakuje tylko jednej osoby, która wzięłaby na siebie rolę szefa kabaretu, Frederica. Myślę, że szukając tylko w mojej grupie, znalazłam naprawdę fajną ekipę. A na pewno główne role!