samedi 2 février 2013

Romy Schneider

Cóż... Właśnie mija mi pierwszy wolny weekend od kilku miesięcy. I spędzam go w łóżku... Opiekunkę wyrzuciłam na piwo z kolegą i w końcu nikt mi nie przerywa w pisaniu.


Jakiś czas temu pisałam, że czytam biografię Romy Schneider. Podczas jednej z moich wizyt we Fnacu, w ręce wpadła mi książka Les deux vies de Romy Schneider Bernarda Pascuito. Całkiem przypadkiem, kiedy stałam przed półką poświęconą kinematografii. W drugiej ręce z kolei trzymałam już książkę z anegdotami z prób. Kiedy zapoznałam się z opisem książki, odłożyłam tę z anegdotami i powędrowałam do kasy. Co mnie pchnęło do zakupu? Porównania... Widząc nazwisko, które przylgnęło do mnie trochę ponad rok temu, postanowiłam dowiedzieć się więcej...

Na początku obawiałam się, że książka mnie nie wciągnie. Nie przepadam za biografiami. Autor jednak nie zabrał się za opisywanie życia Romy Schneider jak leci. Podzielił je na dwie części: życie do śmierci jej syna, Davida, i życie po śmierci syna, a zarazem 10 ostatnich miesięcy jej życia. Obie części przeplatają się ze sobą. Jeden rozdział jest poświęcony pierwszej części, kolejny dugiej i tak w kółko. Na początku książki autor zapowiada, żekolejne rozdziały są przepełnione bólem i nieszczęściem. Pomyślałam, że to trochę pompatyczne, jednak w trakcie lektury musiałam się z nim zgodzić. Cóż... Romy nie miała wiele szcżęścia w życiu...

W wielkim skrócie... Romy Schneider urodziła się 23 września 1938 roku w Wiedniu i zmarła 29 maja 1982 roku w Paryżu. Była córką aktorskiej pary: Magdy Schneider i Wolfa Albacha-Retty. Popularność zdobyła najpierw grając u boku swojej matki, a następnie dzięki roli cesarzowej Elżbiety Bawarskiej w filmie Sissi. Największą miłością jej życia był Alain Delon, za którym wyjechała do Francji. To właśnie we Francji nakręciła swoje największe filmy zyskując tym samym status najlepszej i najbardziej rozpoznawalnej aktorki francuskiej.

Dlaczego akurat wybrałam biografie tej aktorki? W dodatku aktorki, którą widziałam x lat temu przelotem w Sissi? Ponieważ odkąd zaczęłam rozmawiać z moimi francuskimi znajomymi o moich planach na przyszłość i o zawodzie, który chcę wykonywać, absolutnie każdy wymienia tę aktorkę w rozmowie ze mną. W różnym kontekście. Zaczynając od żartów: słuchaj, jesteś zza granicy, przyjechałaś zrobić tu karierę, może uda Ci się jak Romy Schneider, przez (już całkiem serio): kiedy mówisz mi o swoim życiu przypominasz mi Romy Schneider lub twoje życie przypomina życie Romy Schneider, po: jak się uśmiechasz to jesteś podobna do Romy Schneider, twój głos i sposób mówienia przypomina Romy Schneider. W ten sposób Romy stała się moim cieniem. Taki sam komentarz otrzymałam też od pana Fabiańskiego. Właściwie trzy: o uśmiechu, o głosie i o rolach, które najbardziej mi się podobają.
Kiedy przyszłam do domu z tą książką, Fab nieco się zdziwił moim zainteresowaniem życiem Schneider. Chciałam po prostu zobaczyć co takiego ta Romy ma, co i ja mam. Teraz lepiej rozumiem dlaczego znajomi, którzy wiedzą co nie co o moim życiu porównują mnie do Romy. Sama z przerażeniem odkrywałam to, co nas łączy. A przyznam, że trochę się tego nazbierało. Oczywiście nie pochodzę z aktorskiej rodziny, nie miałam kariery w Polsce, nie przeżyłam 2 małżeństw i nie mam dzieci... Są jednak inne rzeczy, które nas łączą. Jakie, to zostawię dla siebie. W każdym bądź razie nie chciałabym przeżyć tego, co ona... Może po prostu mam w niej patronkę...?

Teraz Fabian wziął w obroty tę książkę. Wygląda na to, że go wciągnęła...