vendredi 1 février 2013

Straciłam głos...

Twój facet chce się wybrać na męski wieczór? Nie podoba Ci się to za bardzo? Chciałaś go zabrać na polską kolację do kumpeli i w drodze do domu układałaś sobie już silne argumenty, które miały go przekonać? Oczywiście Ci się nie udało, bo on miał lepszy argument: kumple ze szkoły, nie widzieli się milion lat. Poddałaś się nastawiając policzek do buziaka i silnie wryłaś sobie w pamięć jego: następnym razem.
Wieczorem siedzicie przy kolacji, ciebie coś drapie w gardle. Trochę boli, ale to nic... Za dużo zimnego. Przed snem bierzesz tabletkę i spokojnie zasypiasz w ramionach osobistego kaloryfera.
Budzisz się dosyć późno. Twój facet zdążył już pójść pobiegać, zjeść śniadanie, wyprasować koszulę na wieczór. Nie wchodzi do sypialni żeby Cię nie budzić. Słyszysz, że gdzieś się kręci po domu. Masz ochotę się przytulić. Chcesz go zawołać... I nie możesz! Twój głos przypomina... cóż... jakieś charczenie... praktycznie do nie ma. Gardło Cię pali. Dzwoni Twój telefon. Mama... Jak zwykle rano. Oddzwaniasz, starasz się coś jej opowiedzieć i nie możesz. Ona irytuje się lekko, bo praktycznie Cię nie słyszy. A Ty nie możesz nic na to poradzić. Kończysz rozmowę. Wychodzisz z sypialni. Twój facet siedzi na kanapie, czyta książkę, którą Ty właśnie skończyłaś... Próbujesz mu coś powiedzieć. Przypomina to raczej nieudolny szept. I widzisz przerażenie w jego oczach. 
Natychmiast każe Ci wracać do łóżka. Otula Cię kołdrą, poprawia poduszkę. Zaraz biegnie do kuchni, wraca z lekarstwami i termometrem. O wyjściu z łóżka możesz tylko pomarzyć. Nie wspominając o pójściu na zajęcia... Jesteś faszerowana lekarstwami, śniadanie dostałaś do łóżka. Podobnie będzie z obiadem... Kiedy niezbyt chętnie rozrywasz rogalik nad kubkiem kawy z mlekiem (brak apetytu), słyszysz jak Twój facet dzwoni do kumpla, dwoi się i troi przepraszając go, że nie może przyjść, bo jego dziewczyna jest chora.
Jesteś zawiedziona, że nie zobaczysz się z kumpelą po raz kolejny. Chciałaś z kimś się nagadać na wieki wieków. Ona też jest zawiedziona. No ale przynajmniej masz to, czego chciałaś: Twój facet zostaje wieczorem w domu. Z Tobą...

Po kilku godzinach spędzonych w łóżku pod czułą i czujną opieką Twojej osobistej pielęgniarki, pokojówki, kucharki i opiekunki, masz już go dosyć i jedyną rzeczą o jakiej marzysz to to, żeby ruszył tyłek i jednak poszedł na ten swój męski wieczór!