mardi 26 mars 2013

Fotograf.

W ubiegły wtorek, kiedy, już prawie spóźniona biegłam z peronu linii 4 do linii 6 na Montparnasse, zaczepił mnie jakiś facet. Wściekła, z miejsca przygotowałam sobie wiązankę wymówek, dlaczego nie dam mu mojego numeru telefonu mając nadzieję, że samo J'suis en couple go odstraszy.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy facet nie zaczął swojej przemowy od: T'es belle, a od: Jestem fotografem. Z wrażenia aż się zatrzymałam. Facet wyglądał na typowego Francuza. To mnie przekonało jeszcze bardziej, że może mówi prawdę. Wyjaśnił mi, że robi obecnie dwa projekty, zauważył mnie, a moje rysy twarzy i morfologia tak go zainteresowały, że chce mnie widzieć na swoich zdjęciach. Po krótce wyjaśnił mi też, o co chodzi w tych projektach, dał wizytówkę i zmył się, a ja pobiegłam dalej. Zaraz potem natrzaskałam smsa do Iny, która sprawdziła, czy facet nie robi przypadkiem rozbieranych zdjęć. Okazało się, że nie.
No ale w ferworze prób i spektaklu zapomniałam o wizytówce w kieszeni kurtki. Znalazłam ją dopiero w niedzielę i napisałam do niego. Spotkanie umówione, więc pewnie niedługo wezmę udział w tych projektach...

W Paryżu wszystko może się zdarzyć...

Jednak moim oficjalnym nadwornym fotografem niebawem zostanie Ina. I nie mogę się doczekać mojej nowej book comedienne! :)