lundi 18 mars 2013

Show must go on.

Nigdy nie przypuszczałam, że zostanę postawiona w takiej sytuacji.
Każdy kiedyś umiera, to oczywiste, ale nigdy nie myślałam, że nie będę mogła pojechać na pogrzeb bliskiej mi osoby ze względu na pracę.
Nigdy też nie myślałam, że następnego dnia po pogrzebie będę musiała wejść na scenę grając rolę, którą budowałam trochę na charakterze osoby, która zmarła.

No i właśnie życie postawiło mnie w takiej sytuacji.
W ubiegły czwartek, po długiej chorobie, odeszła moja ciocia. Moja mama opiekowałą się nią przez ponad 2 lata. W dodatku to była ostatnia osoba z tej części rodziny, z której jestem najbardziej dumna, czyli ze strony hrabiów. Ostatnia osoba, która zawsze miała jakąś historię do opowiedzenia na temat moich przodków. Oczywiście zostały pamiątki. Zdjęcia w lat 20, XX wieku, piękny żyrandol, który przetrwał wojnę, biżuteria...

Bardzo chciałabym być teraz w Polsce. Pomagać mamie przeglądać to wszystko. Niestety nie mogę. Nie dostałam pozwolenia w pracy na 2 dni urlopu. Przez cały weekend uśmiechałam się do klientów dusząc łzy.
We wtorek mam próbę generalną do scen Feydeau. A w piątek znów wchodzę na scenę w roli wdowy arystokratki, Henriette z Notre Futur.

Ch. mówi mi fais ton deuil. Tylko, że nie mogę...
Zaciskam zęby, uśmiecham się... Show must go on.