mercredi 17 avril 2013

Les cloches de Notre Dame.

Do Paryża zawitała Aga, z którą pan Ł. i ja studiowaliśmy w Polsce. Aga obecnie mieszka w Poitiers, ale postanowiła odwiedzić nas w Mieście Świateł. A ja postanowiłam wygospodarować trochę czasu, by się z nią zobaczyć.
Zaczęliśmy od obiadu u pana Ł.: makaron z kurczakiem i szpinakiem, a do tego białe wytrawne wino. Wybrałam Chardonnay.


Po obiedzie postanowiliśmy pokazać Adze trochę Paryża. Wybór padł na wieże Notre Dame i tam właśnie się udaliśmy, ale najpierw poszpanowaliśmy na stacji. Rer D... Sama klasa. ;) W Paryżu już wiosna. Ciepło, miło i przyjemnie.

Z Panem Ł.
Z Agą.
Wdrapanie się na wieże Notre Dame było dosyć uciążliwe... Szczególnie dlatego, że zachciało mi się obcasów... Ale daliśmy radę i z niewielką zadyszką pokonaliśmy 422 stopnie w górę.





Paryż wiosną jest jeszcze bardziej zachwycający niż zwykle. Kiedy staję, tak jak dziś na wieży, i ogarniam to miasto wzrokiem, wiem, że podjęłam dobrą decyzję i nie chcę żyć nigdzie indziej.

Jeszcze raz z Panem Ł.
Chodzący zaciesz i moja wszystkomówiąca mina.
Gdzieś na Montmartre.