dimanche 28 avril 2013

Les Decafeines.

Z cyklu: Kto dziś przybył do Creperie Beaubourg?

1/2 duetu Les Decafeines! A konkretniej Remi Deval.
Niestety nie miałam okazji obsługiwać jego i osoby, z którą przyszedł. Zdążyłam jedynie przywitać ich grzecznie w drzwiach, szybko skojarzyć znajomą gębusię z nazwiskiem, uśmiechnąć się i z mocnym niedowierzaniem prawie wykrzyknąć Bah tiens! Les Decafeines! Na szczęście nie uciekł z krzykiem. Potem zdałam sobie sprawę, że to tylko 1/2 duetu i za nim nie stoi Clement... Przy powitaniu w naszych skromnych progach towarzyszył mi Mika, który również jest fanem tego duetu. A potem zmyłam się na przerwę...
Po przerwie udało mi się trochę pokręcić się wokół stolika numer 32 i wziąć zamówienie na deser, a potem zataszczyć rachunek. Wyszło w sumie na to, że z Miką próbowaliśmy im wcisnąć kawę na siłę, ponieważ ja spytałam o to dwa razy, a Mika jeszcze przeszedł za mną i chciał im zaserwować kawę lub herbatę gratis.
Potem stwierdziliśmy z ekipą, że chyba Remi był milszy dla Miki i dla mnie, niż dla dziewczyn, które faktycznie go obsługiwały. Jednak z żaden sposób nie zaliczył się do kategorii: klient upierdliwy. Był bardzo uprzejmy, a jak już chciał zawołać kelnera to po prostu szukał kontaktu wzrokowego i uśmiechał się. Aż się chciało pracować...

A dla tych, którzy nie znają Les Decafeines...