mercredi 10 avril 2013

Montmartre au printemps.

Wczoraj, korzystając z tego, że jedna z moich uczennic przełożyła zajęcia na piątek, a ja już byłam w drodze do niej, postanowiłam pocieszyć się piękną pogodą i wybrałam się na Montmartre.
To moja ulubiona dzielnica w Paryżu, ale nie bywam tam zbyt często, bo nigdy nie jest mi po drodze. Tym bardziej, że kiedy już tam jadę to uwielbiam włóczyć się po uliczkach, nie spiesząc sie absolutnie nigdzie. Tak było i tym razem. Włóczyłam się, szukałam dekoracji do domu (marzą mi się afisze lub obrazy Toulouse'a Lautreca na ścianach), robiłam zdjęcia... Chciałam ich zrobić jak najwięcej, ponieważ zazwyczaj włóczę się po malowniczym, mało turystycznym zakątku Monmartre, który za każdym razem urzeka mnie tak samo. Moje radosne cykanie zdjęć zostało przerwane kiedy zatrzymałam się przy jednych schodach i podziwiałam panoramę Paryża o zachodzie słońca. Zaraz przypałetał się jakiś facet, który próbował wyciągnąć mój numer telefonu. Spódnica przyciąga palantów jak muchy...
Natręta udało mi się spławić dopiero przed Sacre Coeur. Zeszłam po schodach żeby trochę się uspokoić i popatrzeć na mój Paryż z tej samej perspektywy co 4 lata temu. Tam z kolei dorwał mnie inny facet. Ale ten chciał tylko sobie pogadać o tym, że Paryż jest piękny. I w dodatku mówił po polsku!

Te dwa niskie budynki mieszczą się przy placu Clichy. Paradoksalnie kojarzą mi się z kabaretem, który stworzyłam w mojej sztuce: Nuit Bouffe. Który umieściłam przy placy Clichy!
Cimetiere de Montmartre.

Rue des Saules

Au lapin Agile






W grudniu zrobiłam identyczne zdjęcie, tylko wieczorem. Rue des Saules to mój ulubiony zakątek.

Un peu de soleil.