vendredi 3 mai 2013

Mauvaises nouvelles...

Maj to chyba miesiąc złych wiadomości... A przynajmniej tak się zaczął.
Najpierw dostałam cudowną wiadomość od Ch., który potem zmył się w swoje Pireneje. Następnie dostałam jeszcze jedną wiadomość od Ch., przez którą aż usiadłam.
Tego samego wieczora dowiedziałam się, że Imagine R (karta Navigo dla studentów) chce mi ściągnąć w konta 150€. Za co? A bo podobno przelew za kwiecień nie poszedł. Tyle tylko, że pieniądze za kwiecień z mojego konta zniknęły.
Najgorsza wiadomość przyszła dziś rano z telefonem od Fabiana. Niedawno gratulowałam jednemu ze znajomych Fabiana narodzin bliźniąt. L. i C. bardzo czekali na ich narodziny i chyba nigdy nie widziałam szczęśliwszej pary. To było 20 kwietnia... Nawet wygospodarowałam trochę czasu i zadzwoniłam do L. żeby mu pogratulować ojcostwa. Mimo obaw o ich zdrowie, dostałam zaproszenie na obiad/kolacje/kawe, jak tylko maluchy podrosną i wyjdą ze szpitala. Dziś Fabian zadzwonił do mnie, by mi powiedzieć, że te ich wyczekiwane maleństwa nie żyją. Powinnam złożyć kondolencje, ale brakuje mi słów. Wieczorem dostałam sprostowanie: jedno maleństwo żyje, ale tak jak drugie ma wadę serca i nie wiadomo jak to się dalej potoczy. Nie wiem tylko czy chłopiec czy dziewczynka.
Patrzę na to, co L. ma na facebooku, na te wszystkie wiadomości, i wydają mi się po prostu sztuczne. Brakuje mi słów, bo po prostu nie potrafię sobie wyobrazić bólu jaki oni odczuwają.