samedi 29 juin 2013

Urlop!

Od kilku dni staram się docenić mój pierwszy w życiu pełnoprawny urlop. Innymi słowy: siedzę na tyłku w Polsce. Wpadłam tu na 3 tygodnie, a mam wrażenie, że czas bardzo szybko leci. W dodatku nie mogę oderwać się od życia we Francji i ciągle tęsknię wpatruję się w mój francuski telefon. A może ktoś zadzwoni?
W Polsce, mimo wszystko, czuję się dziwnie. Warszawa to nie to samo co Paryż. Mam wrażenie, że to nie jest już moje miasto. Czuję się jak turystka, która po prostu się gubi. Ale kiedy jakiś chłopaczyna spytał mnie czy jestem rodowitą warszafianką czy na studiach, odpowiedziałam z dumą (i wyższością): Rodowitą (baranie)! Pozostaje mi tylko odkrycie moich starych ścieżek... No i cieszyć się towarzystwem mojej rodziny...
... Która narzuca mi chore tempo załatwiania różnych spraw... Jakbym miała wyjechać za kilka dni!

Muszę przyznać, że odzwyczaiłam się i to bardzo od hałasu w domu. Mieszkam sama i nikomu nie mówię gdzie wychodzę i kiedy wrócę. Nikt też nie dzwoni: wracaj, bo burza idzie.
Muszę też przyznać, że świrowałam trochę kiedy opuszczałam mieszkanie. Sprawdzałam każdy kąt kilka razy, wszystko wyczyściłam, do drzwi wracałam kilkakrotnie, a i tak miałam już parę napadów paniki czy wszystko zamknęłam. Pierwszy raz zamykałam moje mieszkanie na kilka tygodni!

Swoją drogą drugi komplet kluczy do mojego chez moi nadal ma pan Ch...