samedi 6 juillet 2013

A la campagne.

Dzisiejszą notkę sponsoruje polska wieś oraz piosenki Zaz Toujours i Benabar A la campagne.

Ten weekend postanowiłam spędzić u mojej cioci na wsi. Tam, gdzie spędzałam absolutnie każde wakacje i święta Bożego Narodzenia kiedy byłam dzieckiem. Kocham to miejsce jak mój własny dom i zawsze się tu wyciszam, ładuję akumulatorki.
Cały dzień spędziłam na świeżym powietrzu spacerując, bujając się na huśtawce, głaszcząc koty, wspominając stare czasy, grając w badmintona i wylegując się na sianie jak za starych dobrych czasów. Niestety drzewo, na które się wspinałam już nie istnieje... A szkoda...

Stwierdziłam też, że zarówno mój brat jak i mój kuzyn nie są już takimi dzieciakami jakim byłam, na przykład, ja. Nie potrafią bawić się niczym ani nie sprawia im frajdy łażenie w zbożu, wspinanie się na górę siana czy obserwowanie maszyn rolniczych. Ja mam 23 lata i dalej się tym cieszę.

W takich chwilach żałuję, że kopnęłam Ch. w tyłek... Chętnie pokręciłabym się po jego domku w górach...

Coucou!

Wygodnie mi..


Kuń.

Je serai toujours la môme des chemins...

A to ja, jakieś 18 lat temu.

 Ulubioną anegdotą mojej rodziny jest to, że jak miałam jakieś 2 i pół roku to pewnego dnia po prostu zniknęłam. Ostatni raz widzieli mnie jak bawiłam się z psem o imieniu Bary. Przez bite dwie godziny szukała mnie cała rodzina w całej wsi, a ja po prostu wyspałam się w budzie Barego (z Barym obok) i po przebudzeniu po prostu z niej wyszłam.

Lecę na partyjkę scrabli i kart!