jeudi 4 juillet 2013

Fuck yeah!

Powoli zaczynam wierzyć, że wszystkie moje marzenia spełniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Bo znowu jedno się spęłniło...
Ale najpierw trochę historii...

Jak powszechnie wiadomo: kocham teatr. Będąc mniej-więcej na drugim roku romanistyki zastanawiałam się, co dalej z moją karierą. Tym bardziej, że moja ówczesna najlepsza przyjaciółka na całe życie (jak już wiadomo takie pojęcie nie istnieje) truła mi strasznie, że nie wie co chce robić w życiu. Że turystyka to nie to. Że chciałaby być aktorką... blabla... Próbowałam namówić ją na wyjazd do Francji na stałe, no i wtedy między innymi pojawił się temat studiów na Sorbonie. Na Paris 8. Kierunek: arts en scène, théâtre.

No i tak się stało, że owa dziewczyna została w Polsce. Przyjaciółkami nie jesteśmy od dawna.

A ja właśnie dostałam się na Paris 8.
Kierunek: arts en scène, théâtre.

Dawno się tak nie ucieszyłam jak dziś rano czytając maila, że komisja ma przyjemnośc ogłosić mi, że jestem przyjęta. Chociaż ta radość była okupiona jednym wielkim stresem!
Bo rekrutacja na studia w Paryżu jest bardziej stresująca niż ta w Polsce!

Wszystko zaczęło się w marcu, kiedy postanowiłam zapisać się na państwowe studia, ale nie miałam zamiaru wracać na romanistykę. Naturalnym wyborem była teatrologia. Ot tak żeby mieć papierek, żeby rodzina się odczepiła... Po przedyskutowaniu tego z kilkoma osobami, stwierdziłam, że to chyba dobry wybór, a i możliwości zawodowe są interesujące. No więc zapisałam się... Ściągnęłam dossier d'inscription i odłożyłam je na później. Po jakimś czasie zabrałam się za to dossier. Wypełniłam je jak każde inne dossier, a potem zerknęłam na listę dokumentów, które trzeba wysłać. I znowu odłożyłam to na później.

Lista była następująca:

- kopia dowodu lub paszportu (wysłałam to i to... administracja francuska...)
- kopia wyników egzaminu potwierdzających znajomość języka francuskiego (czyli mój DALF C1... na licencjat podobno wystarcza tylko B1)
- kopia wyników matury lub innych dyplomów pozwalających na przyjęcie na studia
- oceny z ukończonych kursów, studiów etc. (w tym świadectwo ukończenia liceum)
- oczywiście wszystkie dokumenty typu świadectwa, dyplomy musza byc przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego najlepiej we Francji
- CV podkreślające doświadczenie w dziedzinach artystycznych (lub jego brak ;))
- list motywacyjny

Chyba coś jeszcze było, ale teraz nie pamiętam...
Ja dorzuciłam również moje bilans pédagogiques z CDAS.

Przyznaję, że nastawiałam się na to, że nie zostanę przyjęta.
Bo list motywacyjny pisałam o 1 w nocy i naprawdę nie jestem w tym dobra.
I nie załączyłam ocen z romanistyki. Miałam w tej kwestii olbrzymi dylemat. Bo w końcu po co im? To nie ma związku. A i tak zapisałam się na pierwszy rok, więc to nie jest kontynuacja. Pan Ł. wspierał mnie w tej kwestii mówiąc, że oceny ze świadectwa licealnego starczą. Z kolei mój znajomy, L., który wykłada ekonomię na jednym z uniwerków w Paryżu, stwierdził, że dla niego, dossier bez ocen z poprzednich studiów jest niekompletne. Bo komisja chce wiedzieć co i z jakim skutkiem robiłam wcześniej. A tu mówimy o 3 latach z życia. A było już za późno żeby zdobyć te oceny...
Pozostawało mi tylko modlić się o cud.
Jak tylko dostałam wiadomość, że komisja otrzymała moje dossier, każdego dnia spodziewałam się wiadomości: Dossier incomplet. Candidature rejetée. No ale takiej nie dostałam.
Za to zostałam przyjęta.
Jako jedna ze 100 osób.

I z wielką radością i dumą mogę Wam o tym powiedzieć.
Warto w coś wierzyć. Bo to przynosi efekty.

Cholera! Udało się!

A co dalej z CDAS?
W kwietniu zawiesiłam moją naukę w tej szkole. Dlatego nie informowałam Was o spektaklach, które teoretycznie miały mieć miejsce. Zawiesiłam, bo przestała mi się podobać forma zajęć, ale o tym napiszę następnym razem.