mercredi 10 juillet 2013

Rihanna w Polsce...

Wielka, międzynarodowa gwiazda zaszczyciła nasz piękny kraj swoją obecnością. Zagrała jakiś tam koncert, a potem skrytykowała Polaków.
Czyli koncert Rihanny w najlepszym wydaniu.

Nie, nie byłam tam. Nawet jej nie słucham. I mało mnie interesuje czy śpiewała z playbacku czy nie.
Po prostu, kiedy wszyscy mieszają ją z błotem za nieprzychylne komentarze na temat naszego kraju, ja ją rozumiem.

Bo też bym się wkurzyła, że nie mogę mieć chwili prywatności, zrelaksować się... Że budzę sensację.

Cholera... Przyjeżdża dziewczyna, wymęczona po iluś tam koncertach. Akurat jest nad morzem, więc chce skorzystać z plaży. I nie może... Bo gdzie się nie ruszy, tam jest obstawiona stadem szczekających Polaczków*, co wielkiej gwiazdy nigdy nie widzieli i skaczą wokół niej z aparatami i przygłupawymi uśmiechami. Dobra... Idzie sobie ulicą, więc jeszcze jest to do przeżycia... Ale potem te Polaczki z aparatami obstawiają jej parawan (co by się nie przewrócił zapewne...) i gapią się jak dziewczyna się opala.
Oczywiście robią przy tym mnóstwo hałasu. Bo inaczej się nie da.
No i teraz te Polaczki na czele z Pudlem dziwią się, że Rihanna się wściekła. A kto by się nie wściekł?! Tym bardziej kiedy jest się na kacu, słyszy się jak trawa rośnie i nie można mieć spokoju.

Jakiś czas temu widziałam podobną sytuację na Champs Elysees. Szłam sobie spokojnie kupić książkę i z daleka słyszałam piski i wrzaski, a następnie zauważyłam kilka sikających z podniecenia dziewczyn z kartonami Free Hugs. Po przejściu jakiejś odległości zobaczyłam ogródek jednej z restauracji obstawiony hordą tych pisseuses, które prawie siedziały w talerzach grupy, która akurat jadła tam obiad. Zakładam, że była to jakaś znana grupa typu One Direction czy coś w tym stylu. W każdym bądź razie mordek nie rozpoznałam, ale miny mieli dosyć zażenowane.
I ja też byłam zażenowana tym widokiem.
No kurde! To też są ludzie, a nie jacyś bogowie! Też chcą zjeść obiad w spokoju.
Tak samo Rihanna chce się poopalać na plaży i zapewne wyleczyć kaca.
A tu dupa... Nie mogą...

I znów jestem zażenowana patrząc na zdjęcia Rihanny z Sopotu... Bo praktycznie na każdym jest jakaś ciesząca się, zaśliniona morda z aparatem w ręku. Jakby właśnie patrzyli na jakiś wyjątkowo rzadki okaz zwierzęcia, czy wybryk natury...

To Polaczkowo właśnie...

*Pisząc Polaczkowo, mam na myśli małomiasteczkowe, zaściankowe, żenujące zachowanie. Taki odpowiednik pisseuses...