dimanche 11 août 2013

Bordel d'Internet!

Wydaje mi się, że mam przypadłość do pakowania się w dziwne sytuacje, które w efekcie nieźle działają mi na nerwy.
Prawie rok temu pisałam o moich przejściach z Banque Postale.
Teraz na moją czarną listę wpisał się operator sieci komórkowej Free, która w swojej ofercie ma również tzw. boxy czyli dekodery łączące w sobie telewizję, telefon i internet. No ale po kolei...

Klienką Free Mobile zostałam w listopadzie ubiegłego roku, oczarowana hasłem, że Free zrozumiało potrzeby konsumentów i wypuściło na rynek tzw. forfait sans engagement za 20€, która zawierała nielimitowane połączenia na komórki i stacjonarne we Francji, nielimitowwane smsy we Francji, nielimitowane połączenia na stacjonarne do krajów Unii Europejskiej, USA, Kanady i gdzieś tam jeszcze. No żyć nie umierać! Dla mnie to było jak zbawienie, ponieważ potrafiłam spędzić długie godziny na telefonie dzwoniąc do Polski, a karta, którą wcześniej miałam (Lyca Mobile), nie wystarczała i w rezultacie na telefon szło nawet i 50€ miesięcznie.
I tak z dumą przyjęłam numer zaczynający się na 06, a nie 07 (czego mój bank nie tolerował swoją drogą).

Kiedy przeprowadziłam się do Pierrefitte, oczywistym stało się, że muszę wykombinować jakiś dostęp do Internetu. Oczywiście mam go, ale to, co mam teraz to jest zwykły kod FreeWifi, który służy głównie do połączenia się z Internetem  gdzieś w terenie i nie na długo. No i łączy się tylko wtedy jeśli w pobliżu jest jakiś Freebox (kocham moją sąsiadkę). O ile na razie jakoś sobie z tym radzę, o tyle do pasji doprowadza mnie niesamowita prędkość połączenia... W trakcie ładowania 10-minutowego filmiku na youtubie zdążę zrobić sobie obiad. Kod, którym się łączę, dostałam kiedyś od Fabiana i taki kod otrzymuje każdy, kto zamówi sobie Freeboxa. Swoją drogą mam już swój własny kod, ale nie chciało mi się zmieniać ustawień w przeglądarce.
Po dwóch miesiącach męczenia się z FreeWifi, postanowiłam zaopatrzyć się w normalny box, z normalną prędkością Internetu. W dodatku mój ojciec zrobił mi prezent i kupił mi telewizor, więc przydałoby się coś żeby móc tę telewizję oglądać.
No to udałam się na stronę Free, co było dla mnie całkowicie normalne, i zamówiłam Freebox V5. Oczywiście potem okazało się, że trzeba utworzyć nową linię, zapłacić za nią, cuda niewidy... No ale dobra... Pan z France Telecom przyczłapał do mnie któregoś dnia rano, obszedł całe mieszkanie, po czym stwierdził, że on nic nie może zrobić, bo musiałby rozwalić mi pół mieszkania, ale jakbym miała Freebox V6 to by było łatwiej i wtedy wyświadczy mi usługę za darmo, a normalnie trzeba płacić 200€. Stwierdziłam, że Freebox V6 nie jest taki głupi, więc zadzwoniłam do Free...
Odebrał Murzyn. Poznałam po akcencie... (naprawdę staram się nie być rasistką). Najpierw pośmiał się z mojego nazwiska. A potem stwierdził, że oczywiście, oni zmienią zamówienie, nie ma problemu, tylko jak kurier przyjedzie, to mam odwołać zamówienie i zadzwonić do nich w ciągu 3 dni. Zadowolona z siebie oczywiście to zrobiłam. Następnego dnia dzwonię do nich. Rozmawiając z facetem (tym razem Francuz) po prostu czułam jak mina mu rzednie, kiedy słuchał mojej opowieści. Natychmiast zaczął mnie przepraszać za swojego kolegę, który wprowadził mnie w błąd. Ponieważ w żadnym wypadku wymiana freeboxa v5 na v6 tak nie przebiega. Hamując złość, poprosiłam go grzecznie żeby w takim razie odesłał mi mojego freeboxa i po sprawie. Oczywiście miał zrobić wszystko, co w jego mocy. Minął tydzień... Drugi... Freeboxa nie ma. No to znowu telefon. Babeczka zapewniła mnie, że robi wszystko co w jej mocy (ehe...) i postara się, żebym 24 czerwca (przed wylotem do Polski) miała freeboxa w łapkach. Wyleciałam do Polski. Dwa dni później dostaję smsa, że do 4 lipca mój freebox jest do odbioru w tym i tym miejscu.
Zadzwoniłam do Ch., ponieważ tylko on, oprócz mnie, ma klucze do mojego mieszkania. Chciałam żeby wziął mój paszport i odebrał ten zasrany box. Oczywiście Ch. jak to Ch., nigdy go nie ma, gdy jest potrzebny: Ouais, Agnès, j'aimerais bien te rendre ce service, mais je suis dans les Pyrenees et je ne rentre qu’après le 15 juillet... Mais si tu veux, je peux venir te chercher a Beauvais! (gwoli ścisłości: Ch. zepsuł się samochód, walizkę taszczyłam sama...)
4 lipca minął. Box został odesłany jak mniemam, a ja nie mam ochoty bawić się w ponowne telefony, tłumaczenia etc., czekać nie wiadomo ile i płacić w pustkę...

Zaczęłam więc szukać ofert innych operatorów.
Najpierw zaszłam do Orange. Gdzie oferta była całkiem przyzwoita, ale nie mogli znaleźć mojego adresu akurat w tym salonie. W drugim salonie siedział idiota, który chciał zobaczyć mój contrat de bail. Zrezygnowana, poszperałam na stronie Orange, a potem SFR i następnego dnia po pracy, poszłam do najbliższego salonu SFR właśnie. Matko! Jak dobrze było rozmawiać z kimś kompetentnym! Wytłumaczyłam gościowi sytuację, powiedziałam czego chcę, znalazł mnie bez problemu, przedstawił swoją ofertę... I 20 minut później zostałam klientką SFR, dumną posiadaczką boxa z pierdyliardem rabatów, promocji i nie wiem czego jeszcze, a następnego dnia zostałam dumną posiadaczką abonamentu SFR. Nie mogłam tego zrobić pierwszego dnia, bo wyskakiwały jakieś problemy i system domagał się 100€ zaliczki, co było kompletnie absurdalne w porównaniu do kwoty abonamentu. Boxa dostałam 3 dni później, za tydzień przychodzi facet by go zainstalować, a w razie przeprowadzki, ponowna instalacja jest darmowa.
Jeśli chodzi o ofertę, którą mi wcisnęli: jest to pakiet gold z pierdyliardem kanałów w telewizji, nagrywaczką i nie wiem czym jeszcze, nielimitowane rozmowy ze stacjonarnego na stacjonarne i komórki we Francji i Unii Europejskiej, megaszybki Internet, nielimitowane smsy i rozmowy na stacjonarne i komórki we Francji oraz na stacjonarne i komórki w Europie. Po co chcę płacić dwa razy za to samo? Bo nie lubię koczować przy telefonie i na razie nie mam telefonu stacjonarnego. Bo ślę dużo smsów. Bo mnie stać.

Umowa z Free jest w trakcie rozwiązywania. Impreza będzie mnie kosztować ok. 50€, bo przecież forfait sans engagement musi mieć jakiś haczyk. SFR jednak zwraca koszty rozwiązania umowy.