vendredi 16 août 2013

Flo

Od trochę ponad tygodnia w moim domu mieszka ktoś jeszcze. Jest to mój kot, Flo.

Flo urodził się 5 maja 2013 roku, więc teraz ma 3,5 miesiąca. Jest typowym francuskim dachowcem, tudzież kanapowcem. Krótkowłosy, zielonooki, szaro-biały.
Zawsze chciałam mieć całkowicie czarnego kota, ale kiedy zobaczyłam Flo, po prostu wiedziałam, że musi być mój. Jednocześnie nigdy nie miałam kociaka (zawsze w domu były dorosłe zwierzęta) i w dodatku samca, więc postawiłam sobie cieżkie wyzwanie. Przyznaję, że na początku, kiedy już wiedziałam, że Flo zamieszka ze mną, spanikowałam.


I ta panika utrzymywała się jeszcze w pociągu, kiedy siedziałam na przeciwko klatki i patrzyłam na przerażonego kota wciśniętego w najgłębszy kąt. Chyba żadne z nas nie wiedziało, gdzie jedziemy i co teraz będzie.
Pierwsze dwie noce były koszmarne. Flo chodził po mieszkaniu, miauczał szukając mamy, nie chciał jeść. Na szczęście nie zostawiał mi mokrych niespodzianek na podłodze. Przez te dwie noce, dowiedziałam się, gdzie muszę dokładnie odkurzyć, ponieważ Flo ładował się absolutnie wszędzie: pod łóżko, pod szafę, pod komodę, pod szafkę pod zlewem, za lodówkę, za pralkę, pod brodzik. Trzeciego dnia ostatecznie przekonał się do swoich nowych misek i dał się przekupić mlekiem, po czym pierwszy raz przyszedł na głaskanie. A potem odkrył istnienie mojego łóżka. I innych mebli, które pozwalają na spanie.

Półka w stoliku nocnym też jest dobra.


Ale najlepiej jest na łóżku

W każdej pozycji. 
Od tamtej pory Flo praktycznie mnie nie opuszcza. Śledzi mnie na każdym kroku, a kiedy zamykam drzwi do łazienki (żeby nie wlazł mi pod prysznic) to dobija się i to dosyć głośno. Zajmuje drugą połowę mojego łóżka i kładzie się spać razem ze mną. Teraz, kiedy piszę, też oscyluje wokół mojego komputera. Najchętniej z łapami na klawiaturze. Najlepiej czuje się tylko w moim towarzystwie. Kiedy w domu pojawia się ktoś inny, to nie ma nawet takiej opcji żeby kot wyszedł spod szafy albo dał się pogłaskać.

Wybrałam imię Flo, ponieważ kojarzy mi się z kimś niezdarnym. A mój kot jest bardzo niezdarny i często zdarza mu się spaść z łóżka. Na razie, pomijając niezdarność, jest kotem idealnym: je swoje jedzenie (kupuję karmę marki Purina dla kociąt), pije mleko i powoli przekonuje się do wody. Pod względem mleka i karmy jest nieekonomiczny, ale nie ciągnie go do mojego jedzenia.
Jeśli chodzi o żwirek to zainwestowałam w 5kg opakowanie żwirku w krysztale, czy silikonowego po polsku. W każdym bądź razie ma pochłaniać wilgoć i zapachy i to robi.

A tak poza tym to Flo jest najlepszym kotem na świecie. I jego mruczenie mnie uspokaja.

Chat de bibliothèque.