jeudi 5 septembre 2013

Comédienne du Nord-Ouest.

Kiedy wczoraj szłam na pierwszą próbę, miałam tremę wiekszą niż kiedykolwiek. Właściwie to kiedy dojechałam na miejsce, miałam ochotę zawrócić i zrezygnować. No bo ja? Polka? Z profesjonalistami?
Na drżących nogach pchnęłam bramę i podeszłam do wejścia. Nie wiem czemu, ale po prostu byłam przerażona faktem, że nagle ze studentki awansowałam do profesjonalnej aktorki i oto stoję sobie przed moim pierwszym teatrem.
Weszłam do budynku i okazało się, że nie ma nikogo. Cholera... Może pomyliłam daty? Godziny? Wyszłam żeby zadzwonić do reżysera (w teatrze o zasięg naprawdę ciężko), ale z pomocą przyszedł mi jeden z moich nowych scenicznych kolegów i pierwszy raz usłyszałam: Ona znowu się spóźnia, ten jest jeszcze na wakacjach, tamta przyjdzie za 2 godziny. I to ma być próba?! Ja nie mogę pracować w takich warunkach! Faktycznie tylko my dwoje byliśmy na czas. I w sumie to narzekanie jakoś mnie rozluźniło. Utwierdziłam się w przekonaniu, że tak, faktycznie, to moje miejsce. W końcu reszta trupy też się zeszła i zaskoczyła mnie ciepłym, serdecznym powitaniem.
Pani reżyser, Nathalie, oprowadziła mnie po teatrze pokazując obydwie sceny, kulisy, garderoby, przedstawiając mnie różnym, pracującym w tym samym czasie reżyserom i aktorom, a następnie zaprowadziła mnie do biura, gdzie podpisałam kontrakt z teatrem. Dowiedziałam się również jak udzielać zniżek na bilety znajomym oraz że jako aktorka teatru Nord-Ouest (jak to pięknie brzmi!) na wszystkie spektakle mogę wchodzić za darmo.
Sama próba rozpoczęła się z poślizgiem... Ale zaczęliśmy ją od lektury. Potem kilka minut przerwy i małe ogarnianie wszystkiego na scenie. Mogę tylko powiedzieć, że skończyła się zabawa w teatr, a zaczęła się praca. Ta próba wymagała ode mnie 2 razy więcej skupienia i pracy niż próba w szkole. I wiem, że jeszcze długa droga przede mną, i jeszcze więcej pracy by dorównać moim kolegom.
5 godzin zleciało jak z bicza strzelił. Czego nie mogę powiedzieć o kolejnych 5 godzinach w restauracji...