mardi 24 septembre 2013

H-18.

Ta notka miała być o tym jak zajebista jest praca w reżyserce. I miała pojawić się wcześniej, jednak ostatnie dni spędziłam gdzieś między teatrem, pracą a uczelnią śpiąc po 4 godziny.

No i tak... Za kilkanaście godzin moje wielkie marzenie spełni się oficjalnie: będę aktorką.
W ostatnich dniach moje życie przybrało tak szalony obrót, że teraz, kiedy myślę o tym i mówię sobie: Ça y est! Twoje marzenie się spełniło i będzie spełniać się dalej. Masz wszystko to, co chciałaś. Mam łzy wzruszenia w oczach. Premiera skończy się płaczem. I po raz kolejny niedowierzam: Cholera! Udało się!

Codziennie spędzałam w teatrze 5 godzin. To dużo.
Codziennie obserwowałam moich kolegów, poznawałam ich, docieraliśmy się bardzo szybko. Każdy z tych ostatnich dni mnie zaskakiwał czymś nowym. Zaczynając od tego, że jako la cadette de la troupe (najmłodsza w trupie) jestem ukochaną maskotką pani reżyser, jej asystenta i reszty. Przy okazji wszyscy są zadowoleni z mojej pracy, więc propozycje mnożą się jak szalone. Zaczęło się od zwykłego pytania: Tu sais faire la régie? Tak, umiem obsługiwać konsolę i idzie mi to dobrze. Nawet kiedy reżyserka mieści się w kulisach i jedynym punktem odniesienia jest odsłuch. No i tak awansowałam na drugiego majstra od świateł obok asystenta reżysera, Laurent. Tak więc całe oświetlenie w trakcie Les Perses to nasze dzieło. W dodatku obydwoje to lubimy, więc kiedy tylko dochodzi do sytuacji gdzie obydwoje znajdujemy się za kulisami, prawie bijemy się o fotel. A kiedy on wygrywa, wieszam się na nim i tak długo go męczę aż ustąpi mi miejsca. Wchodząc do trupy zyskałam cudownego starszego brata, z którym rozumiem się perfekcyjnie.
Po dostaniu pozycji régie, Nathalie poprosiła mnie o wypisanie wszystkich dat gdzie jestem dyspozycyjna, proponując przy okazji robienie świateł przy innych spektaklach, nową rolę w Le dialogue des Carmelites oraz w Kosovo. Potem dowiedziałam się, że Les Perses zostanie przedłużony do końca lutego, a Kosovo będzie w lipcu. Czyli mam pracę jeszcze przez conajmniej rok.

Przy okazji muszę się też pochwalić TYM. Jak to skomentowała A.: Jest prestiż!
Ja sama zapraszam wszystkich mieszkających w Paryżu do teatru, ponieważ uważam, że wyszła nam naprawdę fajna sztuka. Szczególnie upodobałam sobie scenę 7, nie dlatego, że robię w niej oświetlenie, ale dlatego, że Laurent jest w niej perełką (na billetreduc.com tę scenę obrazuje Laurent na podłodze).

Za 18 godzin spełni się mój sen. I jestem z tego dumna.

To o to bijemy się z Laurent.