mardi 12 novembre 2013

Un heureux evenement

W dalszym ciągu jestem na zwolnieniu, w związku z tym ten weekend spędziłam niezwykle aktywnie i owocnie: wylegując się w łóżku przed telewizorem, bawiąc się nowym telefonem, robiąc mielone i oglądając komedie romatyczne... z kumplem. Żeby było ciekawiej to kumpel właśnie przyniósł komedie romantyczne. No i tak minął piątkowy wieczór, sobota i niedzielny poranek... Ale nie o tym chciałam...

Otóż Nico nie mógł się oprzeć i przyniósł mi swoją ulubioną komedię romantyczną: Un heureux événement z Louise Bourgoin (znaną z Niezwykłych przygód Adeli Blanc-Sec) i Pio Marmai.

W skrócie: film opowiada o parze młodych ludzi, którzy spodziewają się dziecka i, jak się wydaje, są kompletnie nieprzygotowani do roli rodziców.

Moje zdanie: Film miły, lekki i przyjemny. Momentami też wzruszający i prawdziwy. Podobno oparty na prawdziwej historii (mam zamiar sięgnąć po książkę). Idealny na takie sobotnie, jesienno-zimowe wieczory z gorącą czekoladą. Gra nie jest przerysowana, łatwo można się nawet zidentyfikować z bohaterami.
Bardzo przyjemnie się go ogląda.

Muszę też przyznać, że Pio Marmai to mój mały coup de coeur. I wcale nie dlatego, że na początku dostałam mini-zawał, a przez głowę przetoczyła mi się burza: Ale Fabian nic nie mówił, że grał w tym filmie! I chociażby dla jego ślicznej gębusi warto poświęcić prawie 2 godziny przed telewizorem.

Jednym słowem: POLECAM!