vendredi 13 décembre 2013

Dorosłość?

Właśnie mija półtora roku odkąd ruszyłam w świat... Półtora roku kiedy spełniam to, o czym marzyłam. Chciałam się usamodzielnić, wyjechać, mieszkać sama, być dorosła...

I tak szczerze mówiąc... Ta dorosłość nie do końca mi się podoba. Może to śmieszne, ale nie podoba mi się, bo jestem sama w domu... Bo wracam późno i trzeba coś ugotować, pozmywać, przejechać się na odkurzaczu, zrobić pranie... Półka ugina się od faktur, które na nią rzucam zaraz po otworzeniu, mrucząc pod nosem Tak, wiem... Bo wszystkie faktury liczę i płacę na początku miesiąca, a listy i tak przychodzą za późno. W portfelu nie mam już miejsca na karty: dowód, 3 karty do bankomatu (w tym 2 polskie i niebawem dojdzie mi 4, bo zmieniam bank), Carte Vitale, karta z CAFu, 3 legitymacje (polska, z CDAS i Paris 8), karta biblioteczna, karty stałego klienta... Ciągle milion rzeczy do załatwienia i pojęcia takie jak: zasiłek, bezrobocie, urlop, chorobowe stają się bardzo znajome. Nie mam czasu na spacer i na cieszenie się młodością.

Podczas gdy jeszcze kilka lat temu, nie martwiłam się o to skąd wytrzasnę pieniądze na czynsz, ile podatku zapłacę w przyszłym roku i jaki dochód trzeba mieć żeby dostać kredyt. Moim jedynym obowiązkiem było uczenie się, zdanie matury, dostanie się na studia... O regularnej pracy nawet nie myślałam... Największą przyjemnością był wypad do Paryża na 3 dni, przerażenie w metrze, którego nie znałam, spacer z muzyką w uszach. A to było jeszcze 2 lata temu.
Dziś mam 23 lata i 11 miesięcy. Kota, mieszkanie, rachunki, podatki, ubezpieczenie na dom, telefon i życie oraz faceta, który chrapie obok mnie. Mam wrażenie, że z każdym dniem przybywa mi zmarszczek, cienie pod oczami się pogłębiają. Moja młodość gdzieś przemija...
Ale za to jestem dorosła.