dimanche 16 mars 2014

Quoi de neuf?

Dawno nie pisałam, więc postaram się streścić te półtora miesiąca w zdjęciach.

27 stycznia skończyłam 24 lata i zbliżając się do mojego ćwierćwiecza mam coraz więcej refleksji życiowych. Panikuję też przed 30, ale cieszę się, że moje życie wygląda tak jak wygląda i mogę spełniać marzenia. Sąsiedztwo w Pierrefitte też się zmieniło i teraz mam wokół siebie samych Polaków. Dobrze się z tym czuję, ponieważ sobie pomagamy.


Nigdy nie przepadałam za grami komputerowymi (z wyjątkiem Simsów), dopóki nie trafiłam na Fable II. Historia tak mnie wciągnęła, że zdarzało mi się siedzieć do 4 nad ranem przed telewizorem. Niedługo potem kupiłam Fable III i też poświęciłam kilka wieczorów na tę grę.


13 lutego zagrałam ostatni raz w Les Perses. Ostatnie spektakle są smutne, ale to nie koniec mojej przygody z Teatrem Nord-Ouest. Wznowienie Les Perses jest przewidziane na wrzesień 2014.


W pierwszych podrygach wiosny wzięło mnie na gotowanie, więc spędzałam godziny na robieniu krokietów. Za każdym razem wychodziły świetnie.




Flo jest ze mną już 7 miesięcy. I przeżył swoją pierwszą kąpiel.


Znalazłam idealnego fryzjera! Salon Coiff & Rock, 53 rue Monge, 5 dzielnica. Za strzyżenie z czesaniem zapłaciłam 35€ i niedlugo wybieram się na farbowanie.


Praca nad Nuit Bouffe wre na nowo. Spędziłam 2 godziny z Laurent nad poprawiam scenariusza.





Zdecydowałam się zainwestować w kilka kosmetyków. I tak na mojej toaletce gości podkład Urban Decay Naked Skin w kolorze 0,5. Uważam, że jest genialny. Szminka M.A.C. w kolorze Russian Red, która jest mniej genialna niż podkład, ale nie narzekam. Róż M.A.C. Frankly Scarlet, którego jeszcze nie używałam oraz słynne Meteoryty Guerlain. W ogóle muszę napisać, że butik Guerlain na Champs Elysées to jak sklep z cukierkami czy zabawkami. W dodatku obsługa jest bardzo miła i pomocna, czego nie mogę powiedzieć niestety o obsłudze w Sephorze na Champs Elysées i Les Halles, oraz w butiku M.A.C. przy Les Halles.
O moje paznokie dba zestaw z Sally Hansen, który w mgnieniu oka doprowadził moje skórki do idealnego stanu.


W Paryżu mamy wiosnę. Ok. 20 stopni i słoneczko.


W Teatrze Nord-Ouest pracuję obecnie przy projekcie Ailleurs jako régisseur i niedługo będę pełniła tą samą funkcję przy spektaklu Le Roman de Renard.



W tym tygodniu w moim domu zamieszkał nowy lokator. Kot podobny do kota norweskiego kręcił się od kilku dni po ogrodzie sąsiadów oraz po ścieżce do tramwaju. Był całkowicie oswojony i wyglądał jak 7 nieszczęść. Weterynarz powiedział mi, że ma trochę ponad rok. Był cały zapchlony, miał gorączkę i gastro. Teraz dochodzi do siebie, poznaje swój nowy dom i bardzo polubił się z Flo. Nazwałam go Etoile.