dimanche 4 mai 2014

Czego NIE robić w Paryżu.

Jakiś czas temu natrafiłam na dwa zabawne mini-artykuły: 24 choses qu'il ne faut surtout pas faire a Paris oraz 19 expressions qui prennent un tout autre sens quand vous emménagez a Paris. Jako że mamy maj i turystów przybywa, postanowiłam skomentować niektóre punkty tych artykułów.

1. Stawanie po lewej stronie schodów ruchomych.

Nie cierpiałam tego już w Polsce, we Francji dalej tego nie lubię. Zasada jest prosta: chcesz stać na schodach - stoisz po prawej stronie. Po lewej jest miejsce dla śpieszących się.
A i jeśli jesteś z wózkiem dziecięcym to poszukaj windy, proszę.

2. Stawanie na ruchomym chodniku na Chatelet lub Montparasse.

Za każdym razem, gdy jestem na Châtelet i muszę się przesiąść z RERa do 7, a co za tym idzie przejść przez dwa ruchome chodniki, bierze mnie wścieklizna. Bo zawsze jakiś baran ustawi się po lewej stronie, albo na środku, albo w ogóle cała wycieczka jedzie. To jest naprawdę upierdliwe tym bardziej, że zazwyczaj się śpieszę.

3. Siadanie na strapontenach kiedy w metrze jest tłum.

Domena turystów i nieogarniętych ludzi, którzy myślą, że skoro ktoś zamontował rozkładane siedzonka to są one po to, by na nich usiąść. Ale są rozkładane nie bez powodu! Kiedy w metrze robi się tłoczno trzeba podnieść cztery litery i złożyć siedzonko. W dodatku przy każdym strapontenie wisi informacja na ten temat. Jeśli w kolei ktoś źle się czuje albo jest w ciąży, to może poprosić o ustąpienie miejsca na normalnych siedzeniach, nad którymi wisi informacja, że te miejsca są zarezerwowane dla ciężarnych, starców, kombatantów etc.

4. Nie przepuszczać wysiadających z metra/RERa.

Czyli albo stać jak święta krowa w drzwiach albo pchać się na siłę żeby tylko dorwać siedzące miejsce. Mam wrażenie, że pchanie się to domena czarnoskórych. Zawsze się przepychają i nie patrzą, czy właśnie kogoś zadeptali czy nie. Skalę problemu można obserwować na Chatelet i Gare du Nord, gdzie w godzinach szczytu przy każdym wejściu do wagonu RER stoi pracownik RATP, który dba o to by pasażerowie mogli wysiąść.

5. Chodzić powoli i zatrzymywać się na środku chodnika.

Kocham turystów. Za każdym razem, gdy ktoś zatrzymuje się niespodziewanie przede mną, mam ochotę zasadzić takiej osobie solidnego kopa. Jeśli masz ochotę się zatrzymać, to usuń się na bok.

6. Być nieuprzejmym w stosunku do kelnera.

Bo kelner się zemści. Nie jestem panem świata żeby traktować kogoś gorzej niż psa. Nie pracuję już jako kelnerka i bardzo się z tego cieszę, ale nadal pamiętam osoby, które zalazły mi za skórę.

7. Czekać na zielone światło.

We Francji przechodzi się przez ulicę jak się chce i gdzie się chce. Amen.

8. Spróbować wynająć dwupokojowe mieszkanie za 700€.

Mam ubaw kiedy czytam takie ogłoszenia. Nie jestem za zasadami panującymi tutaj jeśli chodzi o wynajem, bo uważam, że właściciele przesadzają (600€ za 10m2), ale bawi mnie niezmiernie naiwność ludzi.

9. Dawać pieniądze ludziom żebrzącym w metrze.

Czasami mam wrażenie, że to jakiś gang. To znaczy Cyganie grający na akordeonie, to tak... Norma... Ale chodzi mi o ludzi, którzy wchodzą do wagonu, wygłaszają wzruszającą historię (jestem głodny, straciłem pracę, mam dzieci na utrzymaniu i wiem, że wam przeszkadzam), a potem zbierają kasę. Dowcip polega na tym, że te historie są zawsze takie same! Słowo w słowo!

10. Narzekać na Paryż.

Nie podoba ci się, to wynocha!