lundi 19 mai 2014

Kastracja kota.

Mimo że dobrodziejstwa tego zabiegu są dobrze znane, nadal wywołuje on sporo kontrowersji i pytań: kastrować czy nie. Jako właścicielka dwóch kocurów kastratów, postanowiłam wypowiedzieć się trochę obszerniej na ten temat.

Kiedy zaadoptowałam mojego pierwszego kota, Flo, byłam przekonana o słuszności mojego poglądu na świat. Nie chciałam go kastrować za żadne skarby. To jest kocur i kocurem ma zostać. Amen. Po co zmieniać naturę? I trzymałam się mojego postanowienia mimo licznych głosów: będzie znaczył teren, miauczał, wszystko w domu będzie śmierdzieć. Pech chciał, że już 3 tygodnie później zmnieniłam zdanie, kiedy Flo postanowił pokazać mojem partnerowi kto jest samcem w tym domu. Później było już tylko gorzej. Bardzo głośne miauczenie w nocy, drapanie w drzwi, znaczenie terenu... Nie mogłam się doczekać aż zawiozę go do Polski i wykastruję. Wszystko dlatego, że mój 6-miesięczny wówczas futrzak czuł kotke sąsiadów przechadzającą się pod drzwiami. Mój chłopak był przeciwny tem zabiegowi do tego stopnia, że potem przez 2 dni się do mnie nie odzywał. Koszt astracji w Polsce: 110zł. Efekt: Flo szybko doszedł do siebie, nie tyje i wszystkie dolegliwości zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Po kastracji Flo uspokoił się jeśli chodzi o dominacje i stał się bardziej pieszczotliwy.

Etoile również nie chciałam kastrować. Wmawiałam sobie, że jest spokojniejszy niż Flo, nie jest dominujący, więc obędzie się bez przygód. Oczywiście myliłam się. Po 2 tygodniach zaczęło się miauczenie i drapanie w drzwi i okna. Na szczęście obyło się bez znaczenia terenu. Oczywiście tutaj również miałam do czynienia z solidarnością plemników. I z ulgą po kastracji. Etoile czuje się świetnie, szybko doszedł do siebie po zabiegu, jest bardziej chętny do zabawy, weselszy. Nie tyje. Koszt kastracji we Francji: 73€ zabieg + 37€ wizyta = 110€.

Gdybym miała ogródek, do którego mogłabym wpuści koty, pewnie odpuściłabym sobie. Koty latałyby po ogrodzie i robilyby, co chciały. Jednak mieszkając w kawalerce (nawet jeśli kawalerka ma 35m2), niektóre rzeczy stają się nie do zniesienia, a wizja kotów w rui cały rok (ponieważ ten okres jest stymulowany przez światło słoneczne lub sztuczne) nie jest zbyt fajna.
Brak jąder raczej nie przeszkadza moim kocurom. Wręcz przeciwnie. Jedzą karmę Purina One dla kastratów i zwykłe puszki Sheba. Nie tyją, mają się dobrze. Ja też.