lundi 19 mai 2014

Oda do dorobkiewiczów.

Popełniłam błąd umieszczając link do tego bloga na stronie dla polskich imigrantów w Paryż na Facebooku. Ponieważ zapomniałam, że na takich stronach znaczna część użytkowników to dorobkiewicze, którzy chcieliby mieć wszystko za darmo (w tym kody na internet, bo ciężko wydać 20€). I kiedy trafiają na takiego bloga jak mój, to coś w nich się burzy, że nie wszyscy rodacy pracują na czarno i są tutaj tylko po to by dorobić.

A więc szanowni dorobkiewicze: jestem dumna z tego, że pracuję tutaj legalnie, mówię biegle po francusku, płacę podatki, nie musiałam dać w łapę żeby legalnie wynająć mieszkanie, mam Carte Vitale i za 3 lata będę się ubiegała o obywatelstwo. Jestem dumna z tego, że żyję tak jak chcę żyć, nie odmawiam sobie niczego, nie mam zobowiązań, rozwijam się, studiuję i moją przyszłość wiążę z Francją, a nie z Polską. Jestem dumna z tego, że moi francuscy znajomi traktują mnie jak rodaczkę. I w ten sam sposób piszę tego bloga.

Niestety, nieważne czy mieszka się w Anglii czy we Francji, zawsze trafi się na ten sam typ człowieka: dobrze jeśli jesteś na tym samie poziomie, co my, ale zabijemy cię jeśli masz większe ambicje niż bycie sprzątaczką i wybudowanie domu... w Polsce. Wiem, że historie są różne, ale każdy przyjechał tutaj z własnej woli, nikt go nie zmuszał. Dlatego też nikt mnie nie zmusi do zniżenia się do poziomu dorobkiewiczów.

Innymi słowy, drodzy dorobkiewicze, ten blog nie jest dla was.

P.S. Kiedy już będę miała zajebiste mieszkanie w 18 dzielnicy, zatrudnię sprzątaczkę. Praca deklarowana i tak dalej. Warunek: znajomość francuskiego.